Młodzi, gniewni, zbuntowani? Pytamy młodych ludzi czemu nie dołączyli do związkowców

Zawody.
Zawody.ShutterStock
27 września 2013

Spytaliśmy ludzi w wieku do 35 lat, dlaczego nie przyłączyli się do protestów związkowców i dlaczego się nie buntują. Pada odpowiedź: Nie mam czasu na bunt. Mam małe dziecko, pracującego męża, muszę zająć się domem. Wieczorem mam dwie godziny dla siebie, a o tej porze ciężko się buntować.

Ewa Walczak, rocznik 1989, Warszawa

Nie byłam na ulicy ze związkowcami. Nie miałam czasu, byłam zajęta swoimi sprawami. Może gdybym siedziała w domu i się nudziła, to bym do nich dołączyła? Jednak nie, ich postulaty zupełnie mnie nie przekonują. Ale czasami biorę udział w protestach, by poczuć atmosferę ulicy, dlatego chodziłam np. na manifestacje przeciwko ACTA. To były duże akcje, wzięło w nich udział wiele młodych osób, ale to wcale nie znaczy, że były zaangażowane, że się zbuntowały. Paradoks polega na tym, że jeśli protest jest faktycznie oddolny, jest zazwyczaj słaby i niezorganizowany. Jeśli mamy zaś wielką akcję, to zawsze kręci się przy tym jakiś Palikot. Przeważa uczucie, że ktoś chce nas wykorzystać. A ja nie chcę być pionkiem, nie chcę podążać głupio za tłumem.

Pozostało 92% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.