O. Blaza: apostazja nie jest problemem polskiego Kościoła

19 maja 2012

Apostazja nie jest realnym problemem polskiego Kościoła. Nie spodziewam się, by nawet jej propagowanie przyczyniło się do wzrostu liczby osób, które wyrzekają się wiary - podkreślił w wywiadzie dla PAP jezuita o. Marek Blaza.

O. Blaza jest trirytualistą, czyli może sprawować sakramenty i nabożeństwa w obrządkach: bizantyjsko-ukraińskim, bizantyjsko-rumuńskim i łacińskim. Jest też wykładowcą teologii ekumenicznej i dogmatycznej w Papieskim Wydziale Teologicznym Collegium Bobolanum w Warszawie oraz Ukraińskim Uniwersytecie Katolickim we Lwowie.

Na czym polega procedura apostazji?

O. Marek Blaza: Apostazja jest publicznym, trwałym i zdecydowanym wyrzeczeniem się wiary, czyli wystąpieniem z Kościoła katolickiego. Apostatą nie jest osoba, która przeżywa chwilowy kryzys czy wątpliwości dotyczące wiary. Apostazję można rozpatrywać w sensie moralnym i prawnym. Moralnie apostazja może dotyczyć osób, które głoszą publicznie, że Kościół ich nie interesuje, ale jednocześnie nie dokonują one żadnego formalnego aktu. Natomiast z prawnego punktu widzenia taki akt jest niezbędny. Apostazji dokonuje się w parafii, w obecności dwóch świadków i proboszcza. Po takim akcie możemy mówić o formalnym wystąpieniu z Kościoła. Skutkuje to ekskomuniką. Po apostazji do metryki chrztu wpisywana jest odpowiednia adnotacja.

Czym skutkuje apostazja dla osoby, która jej dokonuje?

M.B: Apostata formalny jest pozbawiony możliwości przystępowania do sakramentów: m.in. komunii św., małżeństwa, nie może być rodzicem chrzestnym, świadkiem bierzmowania, nie może pełnić żadnych urzędów i funkcji w Kościele. Taka osoba w ogóle nie powinna uczestniczyć w liturgiach. Apostacie nie przysługuje również pogrzeb katolicki, chyba, że na łożu śmierci będzie chciał dobrowolnie powrócić do Kościoła i wyzna wiarę.

Czy katolik może zawrzeć kościelne małżeństwo z apostatą?

M.B.: Taka możliwość istnieje, ale jest ona obwarowana pewnymi przeszkodami przez prawo kościelne. Apostata chcący zawrzeć ślub ze stroną katolicką musi zadeklarować nie tylko, że przyjmuje do wiadomości, że wszystkie dzieci z takiego małżeństwa będą ochrzczone i wychowane w wierze katolickiej, ale również, że nie będzie przeszkadzać małżonkowi w wypełnieniu tych obowiązków. Kościół katolicki odradza tego typu małżeństwa, ze względu na niebezpieczeństwo utraty wiary, ale można uzyskać odpowiednie dyspensy. Jest to jednak trudniejsze niż w przypadku małżeństwa z niekatolikiem lub niechrześcijaninem.

W jakich okolicznościach osoba, która dokonała apostazji może powrócić do Kościoła katolickiego?

M.B.: Apostata, który chce powrócić do Kościoła, powinien zwrócić się do proboszcza i publicznie, przy świadkach wyznać wiarę. Następnie dokonywany jest formalny wpis do akt.

W przypadku powrotu do Kościoła bezpośrednio przed śmiercią, nie obowiązuje żadna procedura. W niebezpieczeństwie śmierci każdy kapłan ma właściwie władzę jak papież. Ksiądz, który zdjął z apostaty karę powinien powiadomić proboszcza, że ta osoba się wyspowiadała, ponieważ będzie jej przysługiwał pogrzeb katolicki. Dla formalności dokonuje się wpisu w akta. Apostata może także w nagłych sytuacjach, zagrażających życiu wyznać wiarę i wzbudzić w sobie żal za grzechy bez obecności kapłana.

Czy Kościół stara się w jakiś sposób nawracać apostatów?

M.B.: Apostaci są osobami przekonanymi, świadomymi swojego wyboru. Misja Kościoła ukierunkowana jest bardziej na osoby, które z niego formalnie nie wystąpiły, ale w zasadzie żyją jak apostaci.

Co motywuje katolików, którzy dokonują apostazji?

M.B.: Przyczyn apostazji jest wiele, historia każdego człowieka jest inna. Część osób ma negatywne doświadczenia w kontaktach z duchownymi, którzy byli dla nich antyświadectwem. Są także ludzie, którzy apostazji dokonują nie ze względu na Kościół, ale z przekonań światopoglądowych. Dokonują apostazji chcąc być uczciwymi w tym co robią. Wyłącznie formalne bycie w Kościele uważają za hipokryzję. W tym sensie te osoby uczciwie stawiają sprawę: skoro nie wierzę, to nie powinienem należeć do Kościoła katolickiego.

Czy polski Kościół ma problem z apostazją wiernych?

M.B.: Możemy mówić o nielicznych przypadkach. Trzeba mieć w sobie dużo woli, żeby formalnie wystąpić z Kościoła, bo jest to jednak związane z pewnym wysiłkiem. Konieczne jest umówienie spotkania z proboszczem, zorganizowanie świadków. Przeciętny człowiek raczej nie jest tym zainteresowany. Przecież jeśli ktoś nie chce przychodzić do kościoła na mszę w niedziele czy święta, brać ślubu czy chrzcić dzieci, przyjmować księdza po kolędzie, nie musi dokonywać apostazji. W polskich warunkach nie ma z tym żadnego problemu, można formalnie należeć do Kościoła, ale nie wiążą się z tym żadne zobowiązania, jak np. specjalny podatek kościelny w Niemczech ściągany odgórnie od członków Kościoła.

Czy nie obawia się ojciec, że promowanie apostazji przez Ruch Palikota przyczyni się do zwiększenia liczby przypadków wystąpień z Kościoła?

M.B.: W Polsce nie będzie masowych apostazji. Nie jest to realny problem. W mojej ocenie Ruch Palikota chce zastąpić religię katolicką religią świecką. Jeżeli ktoś uważa się za ateistę, to nie będzie się bawił w kursy apostazji - bo tak trzeba nazwać działania Ruchu Palikota. Jego członkowie bawią się w duchownych religii ateistycznej, apostazję traktują jako pewien rodzaj rytu, czyli udowadniają, że człowiek jest jednak w swojej naturze religijny (homo religiosus). To co robi Ruch Palikota można określić jako karykaturę ateizmu. Ateista nie interesuje się walką z Kościołem i wiarą, bo w ogóle nie zajmuje się Bogiem i sprawami wiary. No bo co to za ateista, który walczy z Bogiem, który nie istnieje? To tak jakby zwalczać krasnoludki.

Rozmawiał: Paweł Rozwód

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.