Parafianowicz: Orban przegrywa, bo pogardził PR-em

Domniemaną budowę dyktatury na Węgrzech łatwiej zrozumieć, gdy prześledzi się liczbę korporacji zawodowych i grup interesów, które zostały dotknięte reformami zaproponowanymi przez Viktora Orbana.

Zaczynając od sędziów, dziennikarzy i policjantów, a kończąc na właścicielach telekomów, bankowcach, akademikach i artystach. Jeśli przeanalizować skalę obciążeń fiskalnych nałożonych na zagraniczne i węgierskie korporacje czy liczbę odebranych przywilejów w mundurówce, trudno nie zauważyć genezy PR-owskiej porażki Orbana. Węgierski premier, którego partia Fidesz wraz z koalicjantem ma w parlamencie większość konstytucyjną – postawił wszystko na jedną kartę. Koszty kryzysu miały ponieść w podobnych proporcjach: biznes, wpływowe grupy zawodowe i statystyczny Kovacs.

Pozostało 85% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.