Gdy Europa ugina się ciężarem pełzającego kryzysu, Donald Tusk zapowiada w expose cięcia, a ludzie niepokoją się o pracę i przyszłość, życzyć sobie na nowy rok oszczędności to jakby kłaść katu głowę pod topór.
To brzydkie słowo. Zawsze oznacza brak – dobrowolny lub pod przymusem – czegoś, czym do tej pory dysponowaliśmy: pieniędzy, możliwości, przywilejów. Do tej pory nie w smak było ani rządom, ani społeczeństwom. Długi, których nikt już nie jest w stanie policzyć, deficyty rozdęte do nieprawdopodobnych rozmiarów to efekt nieposkromionego apetytu. Ale jeśli możemy wyciągnąć jakąś naukę z mijającego roku, to właśnie taką – więcej umiaru. Zapomnieliśmy, że oszczędność to wielki dochód.
Na nowy rok życzmy więc sobie rządu, który zamiast bombardować społeczeństwo kolejnymi mało realnymi planami i zapowiedziami, zrealizuje te wcześniejsze: wybuduje, co miało zostać wybudowane, i ograniczy, co miało zostać ograniczone.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.