Jak mówił Miller, na tym posiedzeniu rząd poinformowałby izbę o przebiegu ważnego szczytu europejskiego z 8-9 grudnia, a Prezes Rady Ministrów przedstawiłby tezy sprawozdania, które zamierza wygłosić w Parlamencie Europejskim na temat przebiegu i efektów polskiej prezydencji.

Szef klubu SLD powiedział, że zarówno efekty szczytu UE, jak i sprawozdanie premiera o przebiegu prezydencji "zasługują na szczegółowe omówienie w Sejmie, na publiczną debatę". Według Millera, polskie przewodnictwo w Radzie UE nie "toczyło się w duchu porozumienia ze wszystkimi siłami politycznymi". "Jeśli zatem do tej pory tak nie było, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby przynajmniej końcowy raport przed wygłoszeniem w PE znalazł odbicie na forum Sejmu" - zaznaczył b. premier.

Miller: musimy znać szczegóły koncepcji premiera

Miller jako "interesujące" ocenił czwartkowe inicjatywy premiera Donalda Tuska dotyczące zmian w unijnym Traktacie Lizbońskim. "Jestem za propozycjami, które złożył Donald Tusk, ale chciałbym wiedzieć coś więcej. Jeśli premier mówi, że jest za nowelizacją Traktatu z Lizbony, to chciałbym znać szczegóły tych rozwiązań; jeżeli jest za większą dyscypliną finansową w strefie euro, to chciałbym również znać szczegóły; jeśli jest za zwiększeniem pozycji Europejskiego Banku Centralnego, to również interesują mnie szczegóły. Dlatego namawiam Prezesa Rady Ministrów do wystąpienia w Sejmie" - uzasadniał.

Jedność lekarstwem na bolączki UE

Szef klubu SLD opowiedział się za modelem federacyjnym UE. "Można to określić jako federację państw zjednoczonych Europy z bardzo silną jednością celów i instrumentów działania w sprawach dotyczących polityki zagranicznej, polityki obronnej, polityki socjalnej, czy budowania wspólnych instytucji" - zaznaczył.

W jego opinii, UE często daje dowód kooperacji w różnych dziedzinach, tymczasem nie istnieje wspólna polityka w tym zakresie. "Mówimy o współpracy gospodarczej, ale nie mamy wspólnej gospodarki. Mówimy o kooperacji instytucji europejskich, ale nie budujemy wspólnych, europejskich instytucji, zatem im ta integracja będzie głębsza, im kierunek federacyjny będzie jaśniej określony, tym dla przyszłości Europy czy Polski lepiej" - uważa Miller.

Jak dodał, jeśli UE nie osiągnie wyższego poziomu kooperacji i jedności, to Europa będzie wypadać z puli najważniejszych graczy na politycznej i gospodarczej mapie świata. "Będziemy przegrywać konkurencję już nie tylko z naszym starym rywalem, jakim są Stany Zjednoczone, ale z nowymi potęgami azjatyckimi. Za jakiś czas może się zdarzyć, że już nie będzie grupy G8, zrzeszającej najważniejsze państwa na świecie, a będzie grupa G2: Stany Zjednoczone i Chiny, a Europa będzie się błąkać gdzieś na marginesie zglobalizowanej gospodarki i zglobalizowanej polityki" - zaznaczył.

Suwerenne dzielenie się suwerennością nie odbiera suwerenności

Były premier odniósł się też do zarzutów PiS o utratę suwerenności, które pojawiły się po poniedziałkowym wystąpieniu w Berlinie szefa MSZ Radosława Sikorskiego. Jego zdaniem, podstawowym probierzem suwerenności państwa jest to, czy ono dobrowolnie dzieli się swoją suwerennością z innymi, czy też musi to uczynić z powodu jakiegoś dyktatu. "Otóż niewątpliwie z tego punktu widzenia Polska jest krajem suwerennym i będzie krajem suwerennym, albowiem wejście do UE, owe podzielenie się suwerennością nastąpiło w wyniku głosu suwerena, głosu narodu polskiego, który wypowiedział się w dniu referendum akcesyjnego" - podkreślił Miller.

Rzecznik klubu SLD Dariusz Joński dodał, że chciałby również, aby debata sejmowa odbyła się przez zaplanowanym na 13 grudnia marszem niepodległości i solidności organizowanym przez PiS. "Każdy ma prawo zorganizować przemarsz, zgromadzenie (...), ale Jarosław Kaczyński, namawiając kibiców do wzięcia udziału w tym przemarszu, jak również mówiąc o zagrożeniach demokracji, suwerenności, wprowadza Polaków w błąd, proponuje wojnę ideologiczną w dobie kryzysu, a w dobie poważnej tematyki na to naszej zgody nie ma" - podkreślił Joński.

Dodatkowe posiedzenie jest  mało prawdopodobne

Marszałek Sejmu Ewa Kopacz zdecydowała, że wnioskiem SLD Prezydium Sejmu zajmie się na swoim najbliższym posiedzeniu - dowiedziała się PAP w biurze prasowym Kancelarii Sejmu.

Zdaniem wiceszefowej klubu PO Małgorzaty Kidawy-Błońskiej jest mało prawdopodobne, aby Sejm zebrał się na dodatkowym posiedzeniu 12 grudnia. "Wydaje się, iż jest to niemożliwe, nie da się zgrać terminów wszystkich odbywających się w tym czasie spotkań" - powiedziała. Zastrzegła jednocześnie, że decyzja w tej sprawie będzie należeć do premiera i do marszałek Sejmu.

Kidawa-Błońska przypomniała, że 15 grudnia posłowie mają wysłuchać informacji rządu o polityce zagranicznej, w debacie ma uczestniczyć premier. Dzień wcześniej Donald Tusk ma przemawiać na forum PE w Strasburgu. 8 i 9 grudnia w Brukseli premier weźmie udział w szczycie unijnym.