Jesienna pogoda tym się różni od wiosennej, że potem, jak wiemy, będzie zima, a więc gorzej. Ta oczywista obserwacja ma związek z duchowymi i politycznymi wydarzeniami, jakie jesienią mają miejsce w Polsce.
Nie dość, że obchodzimy Wszystkich Świętych i Zaduszki, to jeszcze Święto Niepodległości i rocznicę jedynego sensownego powstania w Polsce, czyli Powstania Listopadowego, w tym roku jeszcze jesteśmy świadkami tworzenia koalicji i rządu. Czy ten ostatni fakt ma także nieco melancholijny charakter?
Dla mnie tak, bo nie mogę wzbudzić w sobie zaciekawienia tym, co się zdarzy w najbliższych miesiącach w polskiej polityce. Już to, co się dzieje (Ziobro itd.), nie jest przedmiotem szczególnej mojej uwagi, a potem sensacji będzie mniej, a działań praktycznych rządu, miejmy nadzieję, więcej. Na tym tle czasami kłopot komentatora zdarzeń politycznych jest doprawdy ogromny. Nie chodzi o to, że nie ma o czym pisać, bo jest aż zanadto, ale że się człowiekowi nie chce pisać o tych faktach, które za moment przestaną mieć znaczenie. A ponadto nie bardzo ma sens udawanie wróżki i pisanie o przyszłości Europy i świata w czasach kryzysu, bo doprawdy, jak się już dotkliwie przekonaliśmy, nic na ten temat nie wiemy. Odróżnić można komentatorów pesymistycznych i optymistycznych, ale dlaczego jedni mają takie zdanie, a drudzy inne – zupełnie nie wiadomo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.