Szef klubu SLD Leszek Miller uważa, że Sławomir Kopyciński, który przeszedł z Sojuszu do Ruchu Palikota, powinien złożyć mandat poselski. Jak przypomniał, tak właśnie uczynił Palikot, kiedy odszedł z PO.

Miller przypomniał na czwartkowej konferencji prasowej w Sejmie, że kiedy Janusz Palikot opuszczał szeregi PO, zrezygnował z mandatu. "Zapowiedział, że tak zrobi i zrobił. We mnie to wzbudziło ogromny szacunek, bo taka postawa jest godna naśladowania" - zaznaczył polityk Sojuszu.

"Pan Kopyciński powinien wziąć przykład ze swojego nowego guru i pójść dokładnie tym samym śladem. Zmienia barwę, to rezygnuje z mandatu. Janusz Palikot powinien być w tej sprawie konsekwetny i zachęcić swój nowy nabytek do takiego właśnie kroku" - powiedział Miller.

"W polityce bywa tak jak w małżeństwie. Małżonkowie rozwodzą się od czasu do czasu, ale obie strony ponoszą straty" - mówił Miller.

Jak podkreślił, klub Sojuszu poniósł straty, bo został zmniejszony. "Straty pana Kopycińskiego są większe, ale największy uszczerbek ponieśli wyborcy, bowiem wyborcy w okręgu, w którym startował pan Kopyciński, głosowali na listę SLD i gdyby poinformował wcześniej, że ma inne plany, od razu mógłby ubiegać się o mandat z listy Ruchu Palikota" - dodał.

"Chciałem więc przeprosić wyborców, którzy głosowali na listę SLD i innych kandydatów, którzy zapracowali na wynik tej listy za pana Kopycińskiego" - powiedział szef klubu Sojuszu.