To, czym nowy rząd musi zająć się natychmiast, to korekta założeń budżetu na przyszły rok. Najbardziej dyskusyjny jest zapisany w ustawie wzrost PKB, który według wiosennych ocen ma w 2012 roku wynieść 4 proc.
To scenariusz bardzo optymistyczny, jeśli nie nierealny. Ekonomiści i instytucje finansowe rewidują prognozy wzrostu z około 4 w okolice 3 proc. lub niżej. Wczoraj agencja ratingowa Fitch oszacowała, że w przyszłym roku polska gospodarka wzrośnie o 3,3 proc. To efekt spowolnienia za granicą. Wyższa od prognoz może być z kolei inflacja. Rząd szacuje, że w przyszłym roku wyniesie 2,8 proc., a zdaniem ekspertów wskaźnik wzrostu cen będzie powyżej 3 proc.
Zmiany tych dwóch wskaźników wymuszą korektę w projekcie budżetu. Niższy wzrost będzie zapewne oznaczał niższe wpływy do budżetu, z kolei wyższa inflacja – wyższe. Zmiany mogą być dokonane w listopadzie. Dodatkowa niepewność co do kondycji budżetu to wpływ sytuacji za granicą na naszą gospodarkę, a zwłaszcza możliwe kolejne turbulencje w strefie euro wynikające z braku załatwienia kwestii greckiego zadłużenia. Mimo tych zagrożeń zdaniem szefa doradców strategicznych premiera Michała Boniego nie ma potrzeby radykalnych zmian w projekcie budżetu, a z wszelkimi korektami należy poczekać na dane o polskiej gospodarce po trzecim kwartale.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.