Szef resortu kultury pytany w środę we Wrocławiu na konferencji prasowej o swoje miejsce w przyszłym rządzie powiedział, że mówienie na obecnym etapie o stanowiskach nosi cechy "zabawy". "Trzeba wygrać wybory, wtedy będzie więcej ofert. Jeżeli je przegramy - w ogóle ich nie będzie. Wygrana przy słabym wyniku spowoduje, że tych ofert będzie mało, ponieważ będzie skomplikowana koalicja" - mówił Zdrojewski.

Minister podkreślił jednocześnie, że jego praca w resorcie została oceniona pozytywnie. "W związku z tym spodziewam się ofert przy budowie nowego rządu" - mówił. Dodał, że jest gotowy na kontynuowania pracy w obszarze kultury, ale "zareaguje pozytywnie również na inne zadania, co do których będzie przekonany, że da radę".

"Na pewno nie będę ministrem zdrowia czy rolnictwa. Natomiast w innych obszarach zarówno politycznych, jak i klasycznie zadaniowych jestem gotowy na taką ofertę. Jeżeli takiej oferty nie będzie przez jakiś czas, to oczywiście mam za silny temperament, żeby siedzieć w ławie poselskiej i nic nie robić. Być może będę wtedy posłem niezawodowym i będę wykonywał pracę poza Sejmem na rzecz innych instytucji czy podmiotów gospodarczych. Wszystko jednak w rękach premiera" - mówił Zdrojewski.

Polityk dodał, że nie za bardzo chciałby również pracować w "koalicjach egzotycznych". Jego zdaniem "koalicją egzotyczną" byłaby koalicja PO-PiS-Ruch Palikota; mniej - ale jednak egzotyczną - PO-SLD-Ruch Palikota. "Koalicją nieegzotyczną, ale bardzo trudną byłaby koalicja PO i SLD" - powiedział Zdrojewski.