W czasie kontroli przeprowadzonej po zatonięciu na Wołdze statku "Bułgaria" stwierdzono "rażące" naruszenia zasad bezpieczeństwa w transporcie rzecznym - poinformowała w środę rosyjska prokuratura generalna.
"Ponad 700 statków pasażerskich ma ponad 30 lat. Ich właściciele często dają dowód nieodpowiedzialności, jeśli chodzi o normy bezpieczeństwa" - głosi komunikat. Inspekcję zlecił prezydent Dmitrij Miedwiediew po katastrofie na Wołdze 10 lipca, w której zginęło ponad 120 osób.
Statki wycieczkowe są często przeładowane, nie mają dość sprzętu ratunkowego, a ich załogi nie są kompletne - napisali kontrolerzy. Podali przykład z rosyjskiego Dalekiego Wschodu, gdzie "94 wychowanków domu dziecka podróżowało statkiem, wyposażonym w 13 kamizelek ratunkowych".
W ubiegłym tygodniu prokurator Władimir Tiulkow informował, że 90 proc. rzecznych statków pasażerskich w Rosji nie spełnia wymogów bezpieczeństwa. Był to wynik kontroli w europejskiej części Rosji.
Po zatonięciu 56-letniej "Bułgarii" uratowało się jedynie 79 pasażerów. Według pierwszych ustaleń, statek był przeładowany, miał awarię silnika i był w złym stanie technicznym.
Po katastrofie, najpoważniejszej w Rosji w transporcie rzecznym od czasów radzieckich, premier Władimir Putin jako przyczyny wypadku wymienił: "nieodpowiedzialność, niefrasobliwość, chciwość i karygodne naruszenie standardów".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu
Powiązane





!["Ludzie uciekali jak fala tsunami". Dramatyczna relacja świadka strzelaniny w Krakowie [ROZMOWA]](https://infor-web-static.incdn.pl/dgpstatic/upload/b3dza2ltLXJ5bmt1LTM5MzExMTM0LmpwZyIsInciOjE0MDB9-c15a75d7.webp)