Poznań ma się czym pochwalić – z własnego budżetu na projekty infrastrukturalne wyłoży dwie trzecie ogólnej, sięgającej 3 mld zł kwoty, jaką pochłoną przygotowania.

– Pół miliarda stanowią dotacje unijne, a 300 mln zł to środki rządowe. Resztę dokłada miasto – tłumaczy Zbigniew Talarczyk z poznańskiego biura ds. Euro 2012. Pieniądze pochodzą przede wszystkim z zaciągniętych kredytów i emisji obligacji.

Wśród najważniejszych inwestycji komunikacyjnych znalazły się budowa i remont kluczowych dróg w mieście, m.in. trasy tramwajowej Franowo, poszerzenie ul. Grunwaldzkiej łączącej stadion z centrum Poznania, rozbudowa dworców Głównego i Zachodniego w ramach Zintegrowanego Centrum Komunikacyjnego i stworzenie ogromnego kompleksu spa Termy Maltańskie za 270 mln zł.

Choć pierwsze projekty inwestycyjne rozpoczęły się jeszcze w połowie 2008 r. – na rok przed oficjalnym przyznaniem Poznaniowi praw do organizacji piłkarskich mistrzostw – nie uniknął on kłopotów finansowych i opóźnień.

Powołana przez miasto spółka celowa Infrastruktura Euro Poznań 2012 (w sumie nadzoruje pięć projektów komunikacyjnych) musiała niedawno anulować przetarg na przedłużenie trasy szybkiego tramwaju do Dworca Zachodniego. – Firmy wykorzystują to, że wszystkim się spieszy, i zawyżają ceny – mówi nam Maciej Bulski ze spółki. W tym przypadku najniższe oferty były o 20 mln zł wyższe niż kosztorys. Dlatego szybki tramwaj, zamiast przed turniejem, na dworzec dojedzie najwcześniej w grudniu 2012 r.

Z powodu uszczuplonego budżetu miasta na związany z Euro kompleksowy projekt „Odnowa infrastruktury transportu publicznego” Poznań, zamiast wydać planowane wcześniej 325 mln zł, przeznaczy tylko 180 mln zł.

Także warta 640 mln zł rozbudowa i modernizacja Dworca Głównego zakończy się dopiero w drugiej połowie 2013 r., jednak inwestorzy (PKP i węgierska spółka TriGranit) zapewniają, że kibice skorzystają z dworca już na miesiąc przed mistrzostwami. – W maju otworzymy część dworcową o wartości 110 mln zł. Część komercyjną udostępnimy w 2013 r. – zapewnia Piotr Kryszak z PKP.

Od początku przygotowań wydawało się, że Poznań będzie miał ułatwione zadanie – jako jedyne miasto ten gospodarz Euro 2012 nie musiał szukać terenu pod nowy stadion. Postawił na rozbudowę istniejącego obiektu, dzięki czemu wyda o blisko 100 mln zł mniej niż Gdańsk czy Wrocław i aż 1,2 mld zł mniej niż Warszawa. Jednak modernizacja stadionu okazała się zadaniem trudniejszym niż zbudowanie nowego. Początkowe koszty szacowane na 436 mln zł zwiększyły się do ok. 700 mln zł. Do tego doszły problemy z murawą, która musiała być już kilkakrotnie zmieniana. W dodatku CBA złożyło do prokuratury doniesienia o nieprawidłowościach przy budowie obiektu. Chodzi o ocieplenie dróg ewakuacyjnych łatwopalnym styropianem oraz zlecenie projektu wnętrza stadionu bez przetargu.

Mimo że droga Poznania do Euro jest wyboista, samorządowcy uważają, że impreza miastu się opłaci. Zresztą zyska nie tylko ono, ale i prywatne firmy. – Najbardziej skorzystały firmy budowlane i producenci materiałów. Im bliżej turnieju, tym bardziej będzie korzystać sektor usług – mówi Zbigniew Talarczyk. Oprócz obiektów sportowych buduje się także infrastruktura towarzysząca – na rok przed Euro w Poznaniu przybyło 50 tys. miejsc hotelowych i wciąż powstają nowe. – Roboty jest tak dużo, że podwykonawców trzeba szukać z półrocznym wyprzedzeniem – twierdzi Krzysztof Baran z firmy budowlanej Kreisel.

Władze miasta nie przejmują się uwagami NIK dotyczącymi opóźnień przy kluczowych inwestycjach. Kolejna weryfikacja już 15 czerwca, gdy UEFA oceni przygotowania Polski i Ukrainy do turnieju.

Zbigniew Talarczyk, poznańskie biuro ds. Euro 2012

Łatwiej budować obiekt od nowa. Remont starego to wyzwanie ponad siły

Skąd wynikają zastrzeżenia NIK dotyczące opóźnień projektów infrastrukturalnych w Poznaniu, np. rozbudowy lotniska?

Zastrzeżenia są nieznaczne. UEFA wytypowała cztery polskie miasta, w tym Poznań, w 2009 r. i od tego czasu trzeba było znacznie przyspieszyć inwestycje, których realizacja była rozłożona przed tym faktem na wiele lat. Z lotniskiem problem był stricte formalny, gdyż położone jest blisko centrum miasta. Stąd wydanie decyzji środowiskowej, którą otrzymaliśmy dopiero wiosną tego roku, było nader skomplikowane.

W przypadku stadionu też były zastrzeżenia, choć Poznań nie musiał budować go od podstaw jak inne miasta.

Nic bardziej mylnego. Rozbudowa stadionu polegała na wyburzeniu starych trybun, jupiterów, budynków i wzniesieniu od nowa wszystkich konstrukcji. Wszystko działo się na dotychczasowej, ciasnej działce, przy obostrzeniach konserwatora zabytków, i to przy rozgrywanych regularnie meczach Lecha Poznań. Dużo bardziej komfortowo jest budować nowy stadion np. w podmiejskiej lokalizacji.

Co jest największą przeszkodą podczas przygotowań do Euro?

Pojawiają się problemy z przetargami – czasem najniższe kwoty przewyższają te określone w budżecie miasta. Problemem niektórych inwestycji było też terminowe uzyskanie decyzji administracyjnych, zwłaszcza środowiskowych, które spowolniły niektóre projekty. Doszły jeszcze dwa czynniki – kryzys gospodarczy i zmiany w podatku dochodowym od osób fizycznych, co uszczupliło przychody miast.