Skandal wywołany aresztowaniem Dominique'a Strauss-Kahna źle wpłynie na francuską scenę polityczną i znacznie utrudni rozwiązanie problemów zadłużonych państw strefy euro - pisze w wydaniu internetowym tygodnik "The Economist".
Reklama

Nawet przed szokiem, jaki wywołało aresztowanie Dominique'a Strauss-Kahna, zwanego we Francji - od inicjałów - DSK, francuska kampania prezydencka zapowiadała się jako "wredne ćwiczenia" z najniższych chwytów politycznych - pisze wpływowy brytyjski tygodnik. Szefa MFW atakowano za luksusowy styl życia, zaś jego zdjęcie na tle porsche, które jak się okazało, jest samochodem jego doradcy, wywołało szczególnie ostrą falę krytyki pod adresem popularnego polityka.

Jednak dopiero oskarżenia o napastowanie seksualne, nawet jeśli okażą się bezpodstawne, mogą położyć kres karierze DSK, a z pewnością cały ten skandal uniemożliwi mu start w prawyborach partii socjalistycznej, której był jak dotąd najmocniejszym potencjalnym kandydatem we francuskich wyborach prezydenckich w 2012 roku. "Economist" nawiązuje w ten sposób do spekulacji wielu ekspertów, którzy nie wierzą w zarzuty postawione DSK.

Zdaniem "Economist" wszystko to źle to wróży scenie politycznej, ponieważ Francji potrzebny był dobry, kompetentny w kwestiach ekonomicznych kandydat, który stanowiłby poważne wyzwanie dla obecnego prezydenta Nicolas Sarkozy'ego.

MFW pozbawiony sprawnego i wpływowego zarządcy znajdzie się w trudnej sytuacji

Aresztowanie DSK to również spory problem dla strefy euro, której potrzebny jest teraz polityczny i ekonomiczny "zawodnik wagi ciężkiej", by rozwiązać kryzys wywołany nie rokującym szybkiej spłaty zadłużeniem Grecji. Europa potrzebuje szybkich rozwiązań problemów finansowych, a DSK był znakomitym posłańcem MFW do krajów, których długi stały się zarzewiem kłopotów strefy euro.

MFW pozbawiony sprawnego i wpływowego zarządcy znajdzie się w trudnej sytuacji - kontynuuje "Economist" wyliczanie problemów wynikłych ze skandalu wokół DSK.

Najgorzej wygląda jednak przyszłość samego Strauss-Kahna, ponieważ dochodzenie w sprawie o agresję seksualną, jakkolwiek się potoczy, "niemal na pewno zniszczy jego polityczną karierę" - konkluduje tygodnik.