Co najmniej 13 osób zginęło w środę w wyniku ostrzelania przez czołgi kilku domów w miejscowości al-Hara pod Darą na południu Syrii - podał działacz na rzecz praw człowieka Ammar Kurabi. Według niego podczas ostrzału zginęło 8-letnie dziecko z opiekunką.
Czołgi ostrzelały miejscowość niedaleko Dary - miasta, w którym w połowie marca zaczęła się syryjska rewolta. Od tego czasu w Syrii zginęło ponad 770 osób, a około dziewięciu tysięcy zostało aresztowanych.
Jak podaje agencja AP, z rejonu Dary wiadomości przedostają się z trudem - telefony nie łączą. Władze odcięły połączenia i dostawy elektryczności, usiłując izolować zrewoltowane obszary.
Sekretarz generalny ONZ Ban Ki Mun wezwał Syrię do wpuszczenia do Dary międzynarodowej ekipy pomocowej, aby oceniła sytuację. Powiedział dziennikarzom w Genewie, że jest rozczarowany, ponieważ ekipa ta "nie uzyskała jeszcze dostępu". Dodał, że prezydent Baszar el-Asad zapewniał go, że zespół ten zostanie wpuszczony do miasta.
Co najmniej 5 osób zginęło w środę w mieście Hims na zachodzie Syrii, gdzie armia przeprowadziła atak. Zabici to ofiary ostrzelania przez czołgi jednej z dzielnic Hims.
Początkowo prezydent Asad reagował na protesty obiecując przeprowadzenie reform. Wkrótce wysłał jednak armię do tłumienia demonstracji, najpierw w Darze, później także w innych miastach.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu