Parafianowicz: Hipokryzja czy skuteczna Realpolitik

Zbigniew Parafianowicz, kierownik działu świat
Zbigniew Parafianowicz, kierownik działu światDGP
17 marca 2011

Niemcy stawiają w polityce pozornie sprzeczne cele, a ich gospodarka zawsze na tym wygrywa.

Niemcy stali się mistrzami stawiania sobie pozornie sprzecznych celów w polityce zagranicznej. Mistrzami przekonywania swoich sojuszników, że ta sprzeczność w rzeczywistości jest grą o wyniku dodatnim dla każdego z jej uczestników. Najlepszy wynik zarezerwowany jest oczywiście dla Berlina. Niezależnie, czy chodzi o Afrykę Płn., o zdobywanie kontraktów dla swoich koncernów w Europie, czy bezpieczeństwo energetyczne.

Przykład numer jeden: Niemcy są architektami nowej unijnej polityki wobec zrewoltowanej Afryki Płn. Jej założenia przedstawiła w ubiegłym tygodniu Komisja Europejska, choć tajemnicą poliszynela jest, że większość tez pochodzi z non paper opracowanego przez niemieckie MSZ. Mowa tam o uzależnieniu pomocy dla regionu od poziomu demokratyzacji. W tym samym czasie kanclerz Angela Merkel blokuje utworzenie strefy zakazu lotów nad Libią, która w rzeczywistości miała doprowadzić do obalenia reżimu Muammara Kaddafiego. W efekcie dyktator udziela wywiadu RTL, w którym zapewnia, że Berlin jest na liście jego nowych sojuszników i może liczyć na naftowe kontrakty. Dla państwa eksportera to wymarzona sytuacja.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.