Sprawa Michaiła Chodorkowskiego to przykład systemu kapitalizmu koncesjonowanego w Rosji
Sąd w Moskwie uznał wczoraj Michaiła Chodorkowskiego za winnego przywłaszczenia ponad 200 milinów ton ropy naftowej. Dawny oligarcha czeka teraz na wysokość wyroku. To już druga rozprawa przeciw niemu. Rosyjska opozycja i obrońcy praw człowieka twierdzą, że jest więźniem politycznym. Bliższe prawdy byłoby jednak nazwanie go wielkim przegranym w sporze o prawo do skubania toczonym między administracją a oligarchami.
Konflikt ten ukształtował oblicze rosyjskiego kapitalizmu koncesyjnego, w którym motorem rozwoju nie jest kapitał, intelekt czy smykałka do interesów, ale przyznawanie przez władzę koncesji zarówno oficjalnych, jak i (przede wszystkim) nieoficjalnych. Nieudane rządy Borysa Jelcyna sprzyjały rabunkowemu uwłaszczaniu się na majątku państwowym, powstała klasa kapitalistów wywodzących się ze służb specjalnych, Komsomołu i partii komunistycznej. Najmożniejsi z nich, oligarchowie, stali się tak silni, że zaczęli kontrolować władzę. Symbolem tej epoki był Borys Bieriezowski, bankier i majordomus Familii, czyli klanu Jelcyna. Założyciel Jukosu Michaił Chodorkowski to także jeden z oligarchów. Ludzi, o których można powiedzieć wszystko, ale nie to, że dorobili się w uczciwy sposób.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.