Mimo tego stwierdzenia córka Ryszarda Sobiesiaka zeznaje przed śledczymi.
Jej adwokat jeszcze przed rozpoczęciem przesłuchania, podkreślał, że komisja śledcza jest powołana do zbadania określonej sprawy. Działania śledczych - jego zdaniem - powinny być nakierowane na ustalenie przebiegu działań ministrów oraz innych osób zajmujących stanowiska państwowe.
"Moja klientka nie pełni, ani nie pełniła żadnych funkcji publicznych. Z zakresu kontroli komisji sejmowej jednoznacznie wynika, iż nie podlega badaniu przez komisję śledczą działanie podmiotów prywatnych, które nie podejmują żadnych działań z zakresu administracji publicznej, ani nie korzystają z pomocy państwa, albowiem komisje śledcze mogą badać wyłącznie działalność organów instytucji publicznych, wyraźnie objętych kontrolą Sejmu" - mówił Bedryj. Zaznaczył, że każdy wezwany zobowiązany jest do stawienia się, ale nie wynika z tego, że można wezwać każdego obywatela.
"Nie ma podstaw prawnych, aby osoba prywatna była przez komisje przesłuchiwana"
Argumentował, że w sprawie, której dotyczy sejmowe śledztwo powinni być przesłuchiwani członkowie Rady Ministrów i podlegli im funkcjonariusze publiczni, posłowie i senatorowie pracujący przy nowelizacji ustawy hazardowej, a także funkcjonariusze badający proces opracowania projektu ustawy o grach. "Nie ma podstaw prawnych, aby osoba prywatna, której działania nie wywołały podejrzenia, iż nielegalnie mogła wpływać na osoby wymienione powyżej, była przez komisje przesłuchiwana" - oświadczył Bedryj.
Podkreślił, że główny powód, dla którego jego klientka została wezwana, czyli spotkanie z byłym szefem rabinatu politycznego ministra sportu Marcinem Rosołem "pozostało bez wpływu na przedmiot prac komisji". "Nie jest związane bowiem ani z wpływaniem na proces legislacyjny ustawy o grach i zakładach wzajemnych, a tym bardziej z nieuprawnionym wpływaniem na ministrów bądź inne osoby zajmujące stanowiska państwowe" - mówił pełnomocnik Magdaleny Sobiesiak.
Jego zdaniem w związku z tym jest podstawa do uchylenia się jego klientki od udziału w czynnościach komisji śledczej. Zastrzegł jednak, że będzie ona zeznawać. Uprzedził przy tym, że jeśli pojawią się pytania niezgodnych z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego, będzie wnioskował o ich uchylenie.