Cimoszewicz nie został sekretarzem, będzie prezydentem?

30 września 2009

Włodzimierz Cimoszewicz nie został sekretarzem generalnym Rady Europy. Jego przegrana otwiera teraz pole politykom lewicy - bo ich zdaniem Cimoszewicz jest w jedyną osobą, która mogłaby powalczyć o prezydenturę. Plan, by namówić byłego premiera na start, ma nie tylko SLD, także politycy spoza Sojuszu.

Tajne głosowanie członków Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy nad wyborem nowego sekretarza generalnego zaczęło się w Strasburgu o godz. 10. Jak wcześniej przekonywali polscy delegaci, zarówno z prawicy, jak i lewicy, szanse obu kandydatów miały być wyrównane. Ale o godz. 15 podano oficjalne wyniki. Cimoszewicz przegrał aż 85 głosami. Skąd taka różnica? "Wśród części delegatów pojawiło się przekonanie, że Polska za dużo chce dla siebie zdobyć w bardzo krótkim czasie. Najpierw Buzek został szefem Parlamentu Europejskiego, a teraz kolejny Polak miałby kierować Radą" - mówi przewodniczący zgromadzenia Dariusz Lipiński z PO. I przytacza rozmowę z jednym z tureckich posłów. "Zwrócił mi uwagę, że Jagland dostał największe poparcie z krajów spoza Unii. To one się obawiały, że jak sekretarzem zostanie osoba z kraju członkowskiego, to Unia zdominuje Radę. Myślę, że zagrały czynniki irracjonalne" - ocenia Lipiński.

Pozostało 31% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik.pl
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.