Władimir Putin ogłosił powolny powrót do normalności, mimo że do szczytu zachorowań jeszcze daleka droga.
Reklama
Rosja z 232 tys. zakażeń SARS-CoV-2 wyprzedziła Hiszpanię, Wielką Brytanię i Włochy, i pod względem ich ogólnej liczby ustępuje już tylko Stanom Zjednoczonym – tak wynika z danych zbieranych przez badaczy z Johns Hopkins University. Znacznie lepiej wygląda oficjalna statystyka zgonów, których odnotowano w Rosji 2116, a więc kilkunastokrotnie mniej niż w Hiszpanii, Wielkiej Brytanii i Włoszech oraz 40-krotnie mniej niż w USA.
Problem jest poważny, bo epidemia w Rosji rozwija się szybciej niż w pozostałych państwach, liderach pandemicznej statystyki. Pod względem liczby nowych przypadków COVID-19 kraj ten od wielu dni pozostaje drugi na świecie po USA, a jeśli wziąć pod uwagę dynamikę przyrostów w 10 państwach z ponad 100 tys. pacjentów, jest nawet liderem. W poniedziałek liczba przypadków wzrosła tam o 5,6 proc., podczas gdy w drugiej pod tym względem Brazylii – o 4 proc., a w pozostałych krajach ze światowej pierwszej dziesiątki – o mniej niż 1 proc., a w Niemczech, we Włoszech i Francji – jedynie 0,3−0,4 proc.
Ponad połowa wszystkich rosyjskich przypadków przypada na Moskwę, gdzie wykryto 116 tys. infekcji i stwierdzono 1124 zgony. W przeliczeniu na milion obywateli daje to odpowiednio 9,1 tys. przypadków zakażeń i 89 zgonów. Gdyby licząca 12,6 mln mieszkańców Moskwa była samodzielnym krajem, pod względem rozprzestrzenienia epidemii zajmowałaby czwarte miejsce na świecie po europejskich mikropaństwach (San Marino, Watykan i Andora), za to pod względem wskaźnika zgonów byłaby dopiero 20., tuż za Niemcami.
Skąd te różnice? Nie wiadomo na pewno. Rosjanie są narodem młodszym i żyjącym średnio o dziewięć lat krócej niż Hiszpanie i Włosi, więc statystycznie rzadziej dożywają wieku, w którym ryzyko związane z zakażeniem koronawirusem jest największe. Np. we Włoszech na grupę wiekową 80+ przypada 57 proc. zgonów. Niektórzy specjaliści, jak badający zawodowo wskaźnik umieralności demograf Władimir Szkolnikow z Wyższej Szkoły Ekonomii w Moskwie, podejrzewają też, że rosyjska statystyka w tym zakresie jest kilkukrotnie zaniżona.
Mimo niekorzystnej dynamiki infekcji we wtorek Rosja zaczęła stopniowo odchodzić od ograniczeń, zgodnie z kwietniową zapowiedzią prezydenta Władimira Putina. 12 maja w niektórych branżach zakończył się trwający od końca marca okres nieroboczy. Przez sześć tygodni rosyjska gospodarka miała stosować się do zasad weekendowych, ograniczających możliwość działania wielu przedsiębiorstw. Nie dotyczyło to jedynie najważniejszych urzędów państwowych, placówek zdrowotnych, sklepów z żywnością, aptek, banków oraz innych towarów i usług pierwszej potrzeby.
– Okres nieroboczy trwał ponad sześć tygodni. Zyskaliśmy czas – tłumaczył Putin w poniedziałkowym orędziu. – Nie dopuściliśmy do przepełnienia systemu ochrony zdrowia, a takie przepełnienie, jak pokazują doświadczenia światowe, jest przyczyną wysokiej śmiertelności. Zbudowaliśmy rezerwy respiratorów i innego sprzętu, stworzyliśmy system testów – do połowy maja podwoimy ich liczbę. Wszystkie podjęte kroki pozwalają nam przejść do następnego etapu walki z epidemią: wychodzenia z ograniczeń – dodawał.
Rosyjskie ograniczenia różniły się w zależności od regionu i w różnym tempie będą znoszone.
W Moskwie wznowiono jedynie działalność przedsiębiorstw przemysłowych i budowlanych, dzięki czemu do pracy wróciło 500 tys. ludzi. W silnie dotkniętym pandemią obwodzie murmańskim zrezygnowano z przymusowej izolacji obywateli poza osobami w wieku ponad 65 lat i cierpiącymi na choroby chroniczne, otwarto place zabaw i kompleksy sportowe na powietrzu. W graniczącym z Polską obwodzie kaliningradzkim znów – choć z ograniczeniami – działają centra handlowe i zakłady fryzjerskie. Ramzan Kadyrow, rządzący silną ręką Czeczenią, zezwolił od 15 maja „wychodzić na ulice i zajmować się swoimi sprawami”.
Przejście do etapu znoszenia ograniczeń było częściowo uzależnione od zachowania Rosjan podczas świąt majowych, trwających tradycyjnie od Święta Pracy 1 maja do Dnia Zwycięstwa 9 maja, a w tym roku do 10 maja, który przypadł w niedzielę. Co do zasady mieszkańcy Rosji zdali ten egzamin. Wczorajszy „Kommiersant” przytacza wyniki badań spółki OneFactor, która opracowała dane operatorów komórkowych. 75 proc. Rosjan zostało w domu (taki odsetek telefonów komorkowych znajdował się w tym czasie na obszarze jednej stacji bazowej). Najlepszy był wynik w Czeczenii (89 proc.), a najgorszy – w Kraju Chabarowskim (66 proc.). W Moskwie wyniósł 74 proc.
Trzy czwarte Rosjan spędziło majówkę w domach