Prezydent Filipin grozi wprowadzeniem rygorów na miarę stanu wojennego, a władze Singapuru chcą przekwaterować imigrantów na statki wycieczkowe. Wszystko po to, by zahamować rozprzestrzenianie się epidemii Covid-19, która wymyka się spod kontroli władz.

W orędziu do narodu wyemitowanym w czwartek późnym wieczorem prezydent Filipin Rodrigo Duterte zagroził, że rozkaże policji i wojsku egzekwowanie zasad kwarantanny "jak w stanie wojennym", jeśli Filipińczycy nie przestaną nagminnie ich łamać.

"Wybór należy do was. Ja tego nie chcę, ale będę do tego zmuszony, jeśli nie okażecie dyscypliny" - zwrócił się do Filipińczyków Duterte.

Filipiny to obecnie kraj najbardziej dotknięty epidemią koronawirusa w całej Azji Południowo-Wschodniej. Najnowsze oficjalne statystyki mówią o 5660 infekcjach i 362 ofiarach śmiertelnych Covid-19. Od tygodnia liczba nowych przypadków wzrasta tam o ponad 200 dziennie.

Reklama

Sytuacja pogarsza się w Singapurze, niedawno uznawanym za modelowy przykład radzenia sobie z epidemią. Mimo zaostrzenia restrykcji w ostatnim czasie, wirus rozprzestrzenia się coraz szybciej. W ciągu ostatniej doby zanotowano tam ponad 700 nowych zachorowań na Covid-19, co było największym dziennym wzrostem liczby infekcji. Łącznie odnotowano w kraju 4427 przypadków i 10 zgonów.

Według władz miasta-państwa, głównym źródłem rozprzestrzeniania się wirusa są zagraniczni pracownicy, głównie z krajów Azji Południowej, którzy śpią w salach po 15-20 osób. Jak pisze Reuters, Singapur rozważa przekwaterowanie ich na statki wycieczkowe, gdzie - jak twierdzą władze - warunki są znacznie lepsze.

Państwem, które uniknęło w ostatnim czasie lawinowego przyrostu infekcji koronawirusem jest Tajlandia. W piątek władze poinformowały o wykryciu wirusa u 28 nowych pacjentów i śmierci 85-letniej kobiety. Łącznie w kraju zdiagnozowano Covid-19 u 2700 osób, z czego 1689 już wyzdrowiały. 47 osób zmarło.