Michael Bloomberg może zagrozić kandydatom walczącym w demokratycznych prawyborach.
W Partii Demokratycznej dzieje się rzecz bez precedensu. Ponieważ w dotychczasowych prawyborach żaden z pretendentów nie był w stanie przekroczyć progu jednej czwartej zdobytych głosów, stronnictwo wciąż nie ma kandydata na prezydenta, który zmierzyłby się z coraz lepiej radzącym sobie w sondażach Donaldem Trumpem.
O partyjną nominację, a de facto przywództwo w stronnictwie, może powalczyć czarny koń, który w ogóle nie startował w pierwszych dwóch plebiscytach i nie ma go też na liście do głosowania w dwóch kolejnych: Nevadzie i Karolinie Południowej. To były burmistrz Nowego Jorku, miliarder i potentat z branży medialnej oraz polityczny pragmatyk Michael Bloomberg. W listopadzie DGP opisał jego sylwetkę jako outsidera, ale teraz biznesmen może naprawdę zagrozić ambicjom walczących od ponad roku kandydatów lewicy.