W sprawie Ministerstwa Sprawiedliwości następuje ucieczka od odpowiedzialności. Jeśli do końca tygodnia nie będzie dymisji Zbigniewa Ziobro, będzie wniosek o jego odwołanie - zapowiedział szef PO Grzegorz Schetyna. Według niego, w MS działa system porównywalny do bolszewickiej metody niszczenia ludzi.

W piątkowej rozmowie w TOK FM Schetyna mówił, że to, co dzieje się w resorcie sprawiedliwości, to jest "obraz demoralizacji władzy, zepsucia, wykorzystania instytucji państwowej, urzędników państwowych, ich możliwości, które daje praca w Ministerstwie Sprawiedliwości do polityki nienawiści, do szkalowania sędziów". "Do takiego - porównałbym do tego, co działo się kiedyś - to znaczy do takiej bolszewickiej metody niszczenia ludzi".

Według niego jest to systemowe działanie, a nie pojedynczy eksces.

"To system, bo widzę te powiązania z dziennikarzami tej pracy prawicowych mediów publicznych, widzę ten język taki bardzo otwarty, taki ofensywny ze strony wiceministra Piebiaka. Przecież pamiętam, jak pouczał nas na posiedzeniach komisji sprawiedliwości w Sejmie, jak obrażał opozycję na plenarnych posiedzeniach - odpowiadając na interpelację i pytania - z taką pogardą w stosunku do posłów opozycji. Pouczający, pewny siebie, absolutnie mogący wszystko w tym resorcie" - mówił Schetyna.

Reklama

Dodał, że widać "w oczach pogardę i taką zwykłą niechęć do innych, do tych, którzy są w opozycji, którzy są w mniejszości". "To widać w tych rozmowach i też w tej polityce" - stwierdził lider PO.

Reklama

Schetyna uważa, że w sytuacji takiej, jak obecna "w normalnym standardzie kraju zachodniego, cywilizacji zachodniej, a nie Ameryki Łacińskiej - już nie mówię o ministerstwie - rząd miałby kłopot z utrzymaniem się".

"Jeżeli mówimy o standardach cywilizacji zachodniej, to są standardy, które takich zachowań absolutnie by nie przyjęły i były bardzo szerokie dymisje, a widzę, że następuje po prostu ucieczka od odpowiedzialności" - podkreślił Schetyna.

"Oni uważają, że przeżyją jeszcze dzień, jeszcze tydzień i sprawa ucichnie i nic się nie stanie, nie będzie konsekwencji" - dodał.

Podkreślił, że hejt, język nienawiści, szkalowania istnieje od wielu lat. "Proszę sobie przypomnieć, jak w latach siedemdziesiątych czy osiemdziesiątych niszczono księży w PRL-u" - dodał zaznaczając, że "dzisiaj jest inne instrumentarium - dzisiaj są inne możliwości". "Dzisiaj można wprost komunikować się, czy ze strony wiceministra sprawiedliwości koordynować tę politykę".

"System SB-ckiej kontroli wydawało się, że skończył się w '89 roku, a dzisiaj widzimy: inni ludzie, te same zachowania i chęć niszczenia politycznego przeciwnika, bo tak traktują urzędnicy Ministerstwa Sprawiedliwości tych sędziów, jako przeciwnika politycznego, którego trzeba zniszczyć" - powiedział Schetyna.

W jego ocenie sytuacja w resorcie wymaga sejmowej komisji śledczej po wyborach, w jeszcze w obecnej, kończącej się kadencji Ziobro powinien zostać zdymisjonowany.

Zdaniem Schetyny, jeżeli prezes PiS Jarosław Kaczyński i premier Mateusz Morawiecki "nie podejmą decyzji odnośnie Zbigniewa Ziobro, to znaczy, że Ziobro jest ponad ich możliwościami podjęcia politycznych decyzji". "Czyli jest tak silny i ma taką wiedzę, że nie można go ruszyć" - powiedział szef PO.

Według niego, gdyby tak się stało oznaczałoby to, że mamy w 2019 r. w Polsce system "kompletnie zgniłego rządu, zgniłej władzy".

"Będzie wniosek o odwołanie Ziobry, jeśli do końca tygodnia tego nie zrobią. Doprowadzimy do debaty" - zapowiedział lider Platformy.

"Chcę debaty, chcę, żeby Kaczyński z Morawieckim bronili metod, zachowania ministra Ziobry. Chcę, żeby wszyscy się dowiedzieli, w jaki sposób się zachowali, że to wszystko zobaczyli i powiedzieli - to jest norma cywilizacyjnych działań, tak działa rząd PiS" - powiedział Schetyna.