Reklama

"Historia mówi nam, że wojny są pełne błędnych ocen. Moje pytanie brzmi, czy zważywszy na broń, jaką mamy i jaką wy macie, możemy sobie pozwolić na błędną ocenę" - oświadczył Khan w krótkim przemówieniu telewizyjnym nawiązując do posiadanej przez oba kraje broni nuklearnej.

"Jeśli eskalacja zaczyna się tutaj, to gdzie doprowadzi?" - dodał. "Powinniśmy usiąść i porozmawiać" - podkreślił.

"Ponownie zapraszam Indie, aby zasiadły do stołu negocjacji. Jesteśmy gotowi na każdy dialog na temat terroryzmu, czy wszystkie inne kwestie" - oświadczył szef pakistańskiego rządu.

MSZ i armia w Islamabadzie poinformowały, że pakistańskie siły powietrzne zaatakowały w środę cele w kontrolowanej przez Indie części Kaszmiru i zestrzeliły dwa indyjskie samoloty bojowe w swojej przestrzeni powietrznej. Schwytano dwóch indyjskich pilotów.

Tymczasem przedstawiciele indyjskich władz powiedzieli, że trzy pakistańskie odrzutowce wojskowe wleciały w indyjską przestrzeń powietrzną w Kaszmirze, następnie zostały przechwycone przez myśliwce indyjskich sił powietrznych i zmuszone do odwrotu.

We wtorek indyjskie lotnictwo zaatakowało w północno-zachodnim Pakistanie obóz szkoleniowy islamistycznego ugrupowania Jaish-e-Mohammed (JeM - Armia Mahometa), które przyznało się do dokonania 14 lutego samobójczego zamachu bombowego, w którym zginęło 40 członków indyjskich paramilitarnych sił policyjnych w spornym Kaszmirze. JeM chce przyłączenia do Pakistanu indyjskiego stanu Dżammu i Kaszmir. Delhi uważa, że władze pakistańskie były zamieszane w ten atak, czemu Islamabad zaprzecza.

Szef MSZ Indii Vijay Gokhale oświadczył, że we wtorkowym nalocie zginęło "bardzo wielu" islamistów. Według indyjskich źródeł rządowych, na które powoływał się Reuters, w nalotach zginęło około 300 islamistów. Strona pakistańska informowała natomiast, że indyjskie samoloty zrzuciły bomby w pobliżu miasta Balakot w prowincji Chajber Pasztunchwa, ale nie było żadnych ofiar. (PAP)

cyk/ ap/