Spotkanie premiera Mateusza Morawieckiego z prof. Małgorzatą Gersdorf trzeba traktować jako gest dobrej woli ze strony szefa rządu; rozmawiamy i prowadzimy dialog w Polsce i za granicą - chcemy znaleźć kompromis - powiedział w piątek szef KPRM Michał Dworczyk.

W środę Morawiecki w siedzibie Sądu Najwyższego spotkał się z prof. Małgorzatą Gersdorf, z którą - jak poinformowała rzeczniczka rządu - rozmawiał o reformie sądownictwa. Rzecznik SN Michał Laskowski podkreślił, że trwająca około pół godziny rozmowa odbyła się z inicjatywy premiera.

Sam szef rządu skomentował spotkanie w środę przed rozpoczęciem nieformalnej kolacji unijnych liderów w Salzburgu. "To była sympatyczna rozmowa, ale obie strony umówiły się, że nie będziemy ujawniać żadnych szczegółów, z resztą nie było żadnych sensacyjnych szczegółów, żadnych ustaleń, ale na pewno dobra rozmowa" - powiedział Morawiecki.

Reklama

Dworczyk ocenił w piątek w RMF FM, że spotkanie "trzeba traktować, jako gest dobrej woli" ze strony premiera. "My chcemy znaleźć kompromis - rozmawiamy i prowadzimy dialog w Polsce i za granicą. Chyba inaczej trudno potraktować tę wizytę - premier rządu polskiego przyjeżdża do pani profesor, rozmawia" - podkreślił.

"Wszyscy przyznamy, że obecna sytuacja nikomu dzisiaj nie służy. Wszyscy chcieliby, żeby ten spór zakończył się, żeby ta sytuacja została jakoś rozwiązana i w taki sposób trzeba ten piękny gest, ze strony premiera, potraktować" - mówił Dworczyk.

Reklama

Szef KPRM dodał również, że Gersdorf nie jest I prezesem SN. "Pani Gersdorf jest osobą publiczną, odgrywa ważną rolę w tym dialogu i w tej całej sytuacji, w związku z tym, to nic dziwnego, że premier rozmawia z taką osobą, wykazując właśnie dobrą wolę i chcąc tę sytuację w jakiś sposób rozwiązać" - powiedział Dworczyk.

Zapytany z kim właściwie szef rządu się spotkał, skoro nie uważa Gersdorf za I prezesa SN, odparł: "Z profesor Gersdorf, która wypowiada się w określony sposób, która ma wpływ na to, co mówią, robią inni sędziowie, którzy dzisiaj są czynnymi sędziami SN". Jak dodał, "bez wątpienia w tej całej sytuacji Gersdorf jest istotną postacią".

Zgodnie z ustawą o Sądzie Najwyższym, która weszła w życie 3 kwietnia br., w dniu następującym po upływie trzech miesięcy od tego terminu w stan spoczynku przeszli z mocy prawa sędziowie SN, którzy ukończyli 65. rok życia. W związku z tym od 4 lipca przestali - według ustawy - pełnić swoje funkcje. Mogli dalej orzekać, jeśli w ciągu miesiąca od wejścia w życie nowej ustawy złożyli stosowne oświadczenie i przedstawili odpowiednie zaświadczenia lekarskie, a prezydent wyraził zgodę na dalsze zajmowanie przez nich stanowiska sędziego SN.

Małgorzata Gersdorf, która ukończyła 65. rok życia, nie złożyła takiego oświadczenia. Gersdorf - wybrana na I prezesa SN w 2014 r. - podkreślała wielokrotnie, że kadencja I prezesa SN zgodnie z konstytucją trwa 6 lat. Jeszcze w końcu czerwca Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN w przyjętej jednogłośnie uchwale podkreśliło, że sędzia Gersdorf pozostaje zgodnie z Konstytucją RP I prezesem Sądu Najwyższego do dnia 30 kwietnia 2020 r. Jak informował zespół prasowy SN, sędzia Gersdorf nadal przychodzi do pracy w SN.

W ostatnich dniach wiceszef Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha poinformował PAP, że od ubiegłej środy pracami SN będzie kierować najstarszy stażem prezes Izby SN, czyli w praktyce prezes Dariusz Zawistowski. Dotychczasowy kierujący pracami SN prezes Józef Iwulski (oraz 6 innych sędziów) otrzymał pismo prezydenta zawiadamiające go o przejściu w stan spoczynku. Mucha powtórzył także, że Małgorzata Gersdorf jest już sędzią w stanie spoczynku.