Natychmiastowa reakcja Rosji na zabicie przywódcy samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej Ołeksandra Zacharczenki świadczy o chęci ukrycia faktu, że Moskwa wspiera i finansuje separatystów w Donbasie - oświadczyła rzeczniczka ukraińskiej dyplomacji.
Reklama

„Megabłyskawiczna reakcja MSZ Federacji Rosyjskiej na zabójstwo Zacharczenki świadczy o podejmowanych przez FR próbach ukrycia faktu istnienia marionetek, które ona wspiera i finansuje” - napisała Mariana Beca na Twitterze w piątek wieczorem.

Wcześniej jej rosyjska odpowiedniczka Maria Zacharowa na wieść o śmiertelnym zamachu na Zacharczenkę oświadczyła, że "wygląda na to, iż w Kijowie postanowiono przejść do krwawej jatki”.

"Są wszelkie podstawy, by przypuszczać, że za jego zabójstwem stoi reżim w Kijowie, który nieraz stosował podobne metody usuwania osób niewygodnych i o odmiennych poglądach" - powiedziała Zacharowa. Zarzuciła również władzom Ukrainy, że "nie dotrzymały obietnic o pokoju”.

Zacharczenko zginął w piątek w wybuchu eksplozji ładunku wybuchowego w kawiarni Separ w centrum Doniecka. Media rosyjskie podały, że po zamachu zatrzymano grupę podejrzanych o zamach "ukraińskich dywersantów”.

Władze Ukrainy nie odniosły się do tej wiadomości. Służba Bezpieczeństwa Ukrainy potwierdziła jednak, że Zacharczenko nie żyje, i oznajmiła, że mógł on paść ofiarą konfliktu wewnętrznego wśród separatystów lub za jego śmiercią mogą stać rosyjskie służby specjalne.