Według prokuratury w wyniku działalności oskarżonych w latach 1999 -2000 Fundusz stracił ponad 42 mln zł. Na najwyższą karę - czterech lat więzienia - sąd skazał b. szef łódzkiego SLD i b. posła Andrzeja Pęczaka, który - zdaniem śledczych - wydawał polecenia m.in. b. szefowi Funduszu, aby podejmować inwestycje, na których instytucja straciła dziesiątki milionów zł.
B. poseł ma także zapłacić 250 tys. zł tytułem naprawienia szkody, 60 tys. zł grzywny i ma 10-letni zakaz zajmowania stanowisk m.in. w organach samorządu terytorialnego i Funduszu.
Łódzki sąd okręgowy uniewinnił pięcioro oskarżonych, w tym b. marszałka województwa z ramienia SLD Waldemara Matusewicza (odsiaduje on wyrok za korupcję w Funduszu) i b. szefa łódzkiego PSL Wiesława S. Wobec dwóch innych oskarżonych odstąpił od ukarania.
Tylko Pęczak został skazany na bezwzględne więzienie
Tylko Pęczak został skazany na bezwzględne więzienie; kary od 11 miesięcy do dwóch lat pozbawienia wolności dla b. członków zarządu i rady nadzorczej Funduszu oraz spółki córki tej instytucji sąd warunkowo zawiesił na pięć lat. Sąd zobowiązał część oskarżonych do naprawienia szkody na rzecz Funduszu w wysokości od 5 do 300 tys. zł. Mają też oni kilkuletni zakaz zajmowania stanowisk m.in. w samorządzie.
Najniższą karę sąd wymierzył b. prezesowi Funduszu Markowi K., który współpracował w tej sprawie z prokuraturą i był tzw. małym świadkiem koronnym. Zastosowano wobec niego nadzwyczajne złagodzenie kary. Ma on też naprawić szkodę w wysokości 300 tys. zł i zapłacić 60 tys. zł grzywny.
Wyrok nie jest prawomocny. Sąd ogłaszał wyrok z uzasadnieniem przez kilka godzin. Uznając winę większości oskarżonych podkreślił, że w tej sprawie polityka legła u podstaw ich działalności. "Gdyby byli oni dobrymi gospodarzami, to nie podjęliby wielu z tych decyzji" - mówił sędzia Sławomir Lerman.
Proces toczył się prawie trzy lata
Proces toczył się prawie trzy lata, odbyło się 100 rozpraw, a sąd miał do przesłuchania ponad 140 świadków; jednym z nich był m.in. b. premier Leszek Miller. Zarzuty dotyczyły niegospodarności i przeznaczania pieniędzy na cele niezgodne ze statutem Funduszu. Inwestycje okazały się chybione i przyniosły wielomilionowe straty.
Według prokuratury, zarówno Pęczak, jak i Matusewicz mieli wpływać na decyzje podejmowane przez prezesa WFOŚiGW Marka K. Pęczak był w tym czasie (w latach 1999 - 2000) przewodniczącym klubu radnych SLD w sejmiku województwa łódzkiego i szefem tej partii w Łódzkiem. Z kolei Matusewicz pełnił funkcję marszałka województwa łódzkiego.
Zdaniem śledczych najwięcej Fundusz stracił na zakupie papierów dłużnych spółki Leasco SA, co miało związek z zamiarem przejęcia pakietu kontrolnego akcji Banku Częstochowa oraz zakupu od kilku spółek i osób prywatnych 218 tys. akcji tego banku po cenie znacznie przewyższającej cenę giełdową akcji. Fundusz stracił na tych operacjach prawie 28 mln zł.
Zarzuty stawiane b. władzom funduszu i Pęczakowi dotyczą również sprawy udzielenia dwóch pożyczek - łącznie ponad 8,4 mln zł - na zakład utylizacji odpadów poubojowych w Zgierzu należącego do rodziny "króla żelatyny" Kazimierza Grabka. Oskarżeni są oni również w sprawie udzielenia prawie milionowej pożyczki firmie odzieżowej Pilica w Tomaszowie Mazowieckim oraz kupno akcji tej spółki za 5 mln zł.
Prokuratura oskarżyła też b. barona SLD o wyłudzenie wspólnie m.in. z Markiem K. na podstawie fikcyjnych umów 40 tys. zł z kasy Agencji Poszanowania Energii, jednej ze spółek-córek Funduszu.
Prokurator żądał dla oskarżonych kar od roku w zawieszeniu do siedmiu lat więzienia; chciał także, aby zwrócili oni Funduszowi 38 mln zł. W śledztwie i przed sądem większość oskarżonych nie przyznała się do winy.
Pęczak: tylko interweniowałem w sprawach Funduszu
Pęczak wyjaśniał, że tylko interweniował w sprawach Funduszu. Mówił, że sprawa ma charakter polityczny i był to "polityczny scenariusz, który zrealizowano za pomocą wymiaru sprawiedliwości". B. marszałek województwa twierdził, że zarzuty wobec niego opierają się na pomówieniach Marka K. i stał się on "kozłem ofiarnym" afery w Funduszu.
Sąd uzasadniając wyrok zaznaczył, że sprawa ma na pewno podłoże polityczne, bo polityka legła u podstaw znacznej części czynów zarzucanych oskarżonym. Sędzia przypomniał wyjaśnienia prezesa Funduszu Marka K., który mówił, że "Fundusz jest praktycznie folwarkiem i źródłem pozyskania środków dla działaczy politycznych".
Sąd: Pęczak nie działał z chęci zysku
Sąd uznał jednocześnie, że Pęczak nie działał z chęci zysku, ale z pobudek społecznych i politycznych. Sędzia mówił, że choć nie było służbowej zależności między Pęczakiem a Markiem K., to wiadomo było, że stanowisko prezesa Funduszu zależało jednoznacznie od Pęczaka, ówczesnego regionalnego lidera SLD.
"Sprawstwo polecające może być wynikiem faktycznego, a nie tylko służbowego stosunku zależności. To był stosunek zależności nie tylko między oskarżonym Pęczakiem a Markiem K., ale wszyscy w zarządzie i radzie nadzorczej dokładnie wiedzieli kto rządzi" - mówił sędzia.
Uzasadniając uniewinnienie Matusewicza od zarzutów niegospodarności w sprawie zakupu akcji Banku Częstochowa sąd podkreślił, że nie było takiej zależności między Matusewiczem a Markiem K., jak w przypadku Pęczaka. Zdaniem sądu, b. marszałek interesował się zakupem akcji, ale nie w takim stopniu jak Pęczak i nie sugerował ich zakupu.
Na razie nie wiadomo, czy od wyroku odwoła się prokuratura. Obrońcy większości ze skazanych prawdopodobnie złożą apelacje. Odwołanie zapowiedział już Pęczak. "W dalszym ciągu twierdzę, że jestem niewinny" - mówił dziennikarzom w sądzie.
To pierwszy z trzech procesów Pęczaka, który zakończył się wyrokiem
To pierwszy z trzech procesów Pęczaka, który zakończył się wyrokiem.
Przed Sądem Rejonowym w Pabianicach toczy się proces, w którym jest oskarżony o przyjęcie w sumie ponad 820 tys. zł korzyści majątkowych i osobistych od znanego lobbysty Marka Dochnala i jego asystenta.
W kolejnym procesie, przed sądem rejonowym w Łodzi, Pęczak oskarżony jest m.in. o korupcję i pomoc w oszustwie. Obok niego na ławie oskarżonych zasiada jeszcze 10 osób, w tym Matusewicz, b. współwłaściciel klubu piłkarskiego Widzew Andrzej Pawelec, b. wiceprezydent Szczecina Mirosław Cz.
Pęczak, jako pierwszy poseł w III RP, trafił do aresztu w listopadzie 2004 roku. W styczniu 2007 roku, po 25 miesiącach, wyszedł na wolność po wpłaceniu 400 tys. zł kaucji.