Zarządzanie wrzutą. Dziennikarstwo stadne połknie wszystko

Prasa
Do historii przejdą już akcje zainicjowane tylko w celu podbudowania wizerunku i zaabsorbowania społeczeństwa, jak pomysł na kastrację pedofilów – zainspirowany ponoć tekstami w tabloidach, w których namiętnie zaczytywał się Tusk, czy wojna z dopalaczamiShutterStock
7 maja 2016

Wrzutkami żyją głównie newsy. Szybkie newsy. Internetowe portale, radia. A wrzucają zarówno polityczni spin doktorzy, jak i szeregowi politycy. Oraz służby. Ich pobudki i cele bywają różne. Politykom najczęściej zależy na odwracaniu uwagi od niewygodnych tematów, kompromitowaniu przeciwników lub narzucaniu własnej narracji. Przykrywka, temat zastępczy – oskarżają się nawzajem politycy z prawa i lewa. I mają rację. Bo sami te wrzutki rozprowadzają.

Pytam znajomych dziennikarzy i PR-owców o najbardziej spektakularne medialne wrzutki ostatnich tygodni. I rusza lawina. Taśmy z podsłuchanej rozmowy Jana Kulczyka z Pawłem Grasiem o kulisach wymiany redaktora naczelnego „Faktu” („To nie przypadek, że ujrzały światło dzienne właśnie teraz, w przeddzień wydania książki tego dziennikarza”). Historia dziecka, które przeżyło aborcję i lekarze nie chcieli go reanimować („By podbić dyskusję nad przeforsowaniem całkowitego zakazu aborcji”). Plotka o siostrze prezydenta, która ma być jego córką. („Rozpowiadają ją na mieście ludzie ze starych, czyli platformerskich, służb”).

Pozostało 97% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381223mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.