Lazar powiedział na konferencji prasowej w Budapeszcie, że rząd chciał stworzyć równe szanse i jasne reguły konkurencji, aby węgierskie uczelnie przestały być w niekorzystnej sytuacji.

Przeciwko ustawie, która dotknie m.in. założony przez finansistę i filantropa George’a Sorosa Uniwersytet Środkowoeuropejski (CEU), protestowały tysiące osób w Budapeszcie, liczni intelektualiści, w tym kilkunastu laureatów Nagrody Nobla, a także CEU. PAP dowiedziała się też ze źródeł unijnych, że kierownictwo Parlamentu Europejskiego zdecydowało, że na kwietniowej sesji w Brukseli zajmie się sytuacją na Węgrzech w kontekście zaostrzania przez ten kraj przepisów dotyczących zagranicznych uniwersytetów.

Lazar zapewnił, że rząd węgierski jest gotów udzielić odpowiedzi Brukseli, Waszyngtonowi i Berlinowi, które - według niego – znajdują się pod ogromna presją „George’a Sorosa i jego sieci”. Jak ocenił, „stale trwa lobbing przeciwko Węgrom”, ale rząd ochroni kraj także przed tymi organizacjami.

Reklama

W jego opinii z ustawodawstwa innych krajów widać, że państwo korzystając ze swego suwerennego prawa wszędzie reguluje kwestie zakładania i działalności zagranicznych uniwersytetów. Ocenił, że w tej sprawie jest wzniecana polityczna histeria.

Dodał, że w ustawie chodzi o to, by stworzyć uczelniom równe szanse, m.in. aby zagraniczne uniwersytety prowadziły w kraju swego pochodzenia uznaną na szczeblu państwowym działalność w sferze edukacji wyższej i by istniała umowa międzynarodowa między dwoma krajami. W jego ocenie CEU może spełnić te warunki.

Jak powiedział, rząd węgierski ma zastrzeżenia do Sorosa w związku z jego postawą w sprawie migracji, ale nie ma to związku z CEU. Według niego to, co uczynił Soros w związku z nielegalną imigracją w ostatnich latach, narusza interesy narodowe Węgier. Nie będziemy tolerować, że ktoś organizuje napływ imigrantów na granicę i stawia nas w przymusowej sytuacji – powiedział. Władze Węgier zarzucają Sorosowi m.in. podsycanie imigracji do Europy.

Zgodnie ze znowelizowaną we wtorek ustawą na Węgrzech będą mogły działać tylko te wydające dyplomy zagraniczne szkoły wyższe spoza UE, które dysponują międzypaństwową umową popierającą ich działalność. Innym warunkiem będzie posiadanie przez nie placówki edukacyjnej w kraju pochodzenia. Założony 25 lat temu CEU prowadzi działalność edukacyjną tylko w Budapeszcie.

Władze węgierskie uzasadniały konieczność nowego prawa tym, że kompleksowa kontrola wykazała nieprawidłowości i niezgodności z prawem w działalności 27 z 28 funkcjonujących na Węgrzech zagranicznych uczelni, w tym CEU.

CEU odnosząc się do zapewnień władz węgierskich, że warunki zawarte w ustawie są możliwe do spełnienia, zaznaczył w środę, że umowa międzypaństwowa to tylko jeden z warunków, a oprócz tego są inne, których realizacja wydaje się obecnie nieprawdopodobna lub bardzo mało prawdopodobna w wyznaczonym terminie.

Uczelnia odniosła się też do słów premiera Orbana, że nie jest uczciwa wobec węgierskich uczelni sytuacja, że „jest uniwersytet, który działa na Węgrzech i wydaje dwa dyplomy: węgierski i amerykański”. Według CEU nie jest prawdą, by jej absolwenci otrzymywali dwa dyplomy: amerykański i węgierski po zakończeniu jednego kierunku. Uczelnia zaznaczyła, że większość jej absolwentów otrzymuje tylko dyplom amerykański, a 29 proc. także węgierski, ale muszą w tym celu zaliczyć osobny program.

Z Budapesztu Małgorzata Wyrzykowska (PAP)