Rządząca Republikańska Partia Armenii (RPA) prezydenta Serża Sarkisjana zdecydowanie wygrała niedzielne wybory parlamentarne, uzyskując 49,15 proc. głosów - wynika z rezultatów po przeliczeniu 99,8 proc. głosów. Opozycja mówi o oszustwach wyborczych.

"Według wstępnych wyników wyborów Republikańska Partia Armenii ma wszelkie szanse, aby sformować nowy rząd" - oświadczył rzecznik RPA na konferencji prasowej.

Opozycyjny blok oligarchy Gagika Carukiana uzyskał 27,37 proc. głosów.

Reklama

Na trzecim miejscu, uzyskawszy 7,78 proc. głosów, uplasował się blok wyborczy "Elk", a 6,58 proc. otrzymała sprzymierzona z Republikanami nacjonalistyczna partia dasznaków - Armeńska Federacja Rewolucyjna.

Aby wejść do parlamentu partie muszą przekroczyć 5-procentowy wynik, dla bloków próg wyborczy wynosił 7 proc.

Reklama

W wyniku zmian w konstytucji, wprowadzonych po referendum z grudnia 2015 roku, wyłoniony w niedzielnych wyborach parlament - a nie, jak dotąd, obywatele - wybierze za rok następnego, czwartego prezydenta kraju i to nie na pięcioletnią kadencję z możliwością reelekcji, jak dotychczas, ale na siedmioletnią i jedyną.

Prezydent, pozbawiony społecznego mandatu i realnej władzy, wyznaczać będzie po wyborach premiera, faktycznego przywódcę kraju, spośród kandydatów wskazanych przez partię polityczną, która wygrała w wyborach. Jest to etap procesu zmiany systemu prezydenckiego na rzecz republiki parlamentarnej w tym 3-milionowym państwie.

Zgodnie z nową konstytucją, jeśli wyłonionemu 101-osobowemu parlamentowi nie uda się w ciągu tygodnia utworzyć rządu, zostanie on natychmiast rozwiązany, a w ciągu następnych ośmiu tygodni przeprowadzone zostaną nowe wybory z udziałem już tylko dwóch partii, które zdobyły w niedzielę najwięcej głosów. Ta, która zwycięży, otrzyma prawo utworzenia rządu, a w celu jego stabilizacji otrzyma dodatkowe mandaty poselskie, by mieć zagwarantowaną 54-procentową większość w parlamencie.

Zdaniem opozycji szef Republikańskiej Partii Armenii, rządzący od 2008 r. prezydent Sarkisjan zdecydował się na reformę konstytucyjną, by utrzymać władzę. Poprzednie przepisy nie pozwalały mu na trzecią kadencję. Przeciwnicy Sarkisjana zauważają, że system parlamentarny może zapewnić mu pełną kontrolę władzy wykonawczej przez tyle kadencji, ile razy w wyborach zwycięży jego partia.