Radni pod okiem kamer, ale protokół trzyma się mocno

kamera monitoring
Tam, gdzie wprowadzono transmisję sesji, trudno później wycofać się z pomysłu, tłumacząc to chociażby chęcią obniżenia kosztów obsługi rady. ShutterStock
26 lutego 2017

Coraz więcej samorządów decyduje się nagrywać i transmitować sesje rady gminy. Nie rezygnują przy tym z pisemnej dokumentacji. W takiej sytuacji sporne jest to, czy nagranie stanowi informację publiczną.

Taka tendencja jest widoczna szczególnie w dużych miastach. Ich władze decydują się na wprowadzenie transmisji online z sesji rady, by urzeczywistniać zasadę jawności. Zgodnie bowiem z art. 18 ust. 1 ustawy z 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 1764; dalej: u.d.i.p.) posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów są jawne i dostępne. Tymczasem ze względu na ograniczenia lokalowe trudno byłoby na sali posiedzeń pomieścić od kilkuset do nawet kilku tysięcy osób. A właśnie średnio tylu mieszkańców śledzi w internecie transmisję z jednej sesji w największych miastach. Z sondy przeprowadzonej przez DGP wynika, że w Warszawie sesje cieszą się kilkutysięczną widownią, natomiast w Krakowie obrady rajców w listopadzie ub.r. śledziło 1,2 tys. widzów, a w grudniu 1,6 tys. W Częstochowie dwie grudniowe sesje oglądało w sieci średnio ponad 600 internautów, zaś w Toruniu średnia widownia to 200 mieszkańców.

Pozostało 84% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.