Samorządy mogą całkiem legalnie chronić swoje firmy wywożące śmieci

26 czerwca 2013

Co piąta gmina nie obejmie nowym systemem śmieciowym nieruchomości niezamieszkałych, takich jak biura, instytucje, działki rekreacyjne. Tak przynajmniej wynika z deklaracji Ministerstwa Środowiska (MŚ), które przeanalizowało ankiety zebrane w ponad 1,3 tys. gmin. Reszta – czyli 80 proc. – będzie to robić.

Rodzaj decyzji wynika zapewne z rachunku ekonomicznego lub specyfiki gminy – np. w gminach wiejskich może być niewiele tego typu zabudowań. Ale jak przyznają w nieoficjalnych rozmowach samorządowcy, niektóre samorządy postanowiły w ten sposób uratować swoje spółki komunalne przed wypadnięciem z rynku.

Chodzi o sytuacje, w których gminna spółka przegrywa z prywatnymi firmami w przetargu na odbiór śmieci. Wtedy gminna spółka może się zająć rynkiem nieruchomości niezamieszkałych aż do czasu rozpisania kolejnego przetargu.

Jak uchronić gminne spółki, podpowiada sam ustawodawca. W odpowiedzi MŚ na interpelację poselską czytamy, że „obowiązująca ustawa nie ogranicza możliwości powierzania własnym jednostkom budżetowym realizacji innych zadań gmin wynikających z ustawy”.

Dalej pojawiają się konkretne wskazówki, jak można tego dokonać: „Mogą one zajmować się np. administrowaniem i organizacją nowego systemu gospodarki odpadami komunalnymi, prowadzeniem punktów selektywnego zbierania odpadów komunalnych, świadczeniem dodatkowych usług w zakresie odbierania odpadów komunalnych od właścicieli nieruchomości (nieobjętych opłatą za gospodarowanie odpadami komunalnymi), odbieraniem odpadów komunalnych od właścicieli nieruchomości, na których nie zamieszkują mieszkańcy (jeżeli rada gminy w drodze uchwały nie włączy tych nieruchomości do systemu gminnego)”.

Z opcji „administrowania i organizacji nowego systemu” skorzystał np. Kraków. Miasto podzieliło Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania na dwie niezależne spółki. Pierwsza z nich ma być zarządcą nowego systemu zagospodarowania śmieciami, druga wystartowała w przetargu. Gdyby go przegrała, straty byłyby mniejsze. Ale tak się nie stało – w stolicy Małopolski wygrało konsorcjum firm, w których skład wchodzi także miejska spółka (Małopolskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Odpadami oraz Van Gansewinkel, ASA i Sita).

Nawet gminy, które otwarcie zbuntowały się przeciwko przetargom, nie boją się kar od rządu. – Będziemy wnosić sprawy do sądu, a ten zawiesi je, dopóki w tej sprawie nie wypowie się Trybunał Konstytucyjny. Sprawa będzie się przeciągać miesiącami – zwierza się jeden z samorządowców.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381425mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.