Co roku do kas gmin wpływają miliony złotych z mandatów zapłaconych przez kierowców przyłapanych przez fotoradary. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie postępowanie niektórych samorządów, które zaczęły traktować przydrożne urządzenia pomiarowe jako sposób na łatanie swoich budżetów.
Zachwiane priorytety
Ze strażników gminnych, którzy zajmują się przede wszystkim łapaniem kierowców przekraczających prędkość na drodze, już dawno przestali być dumni koledzy po fachu.
– Straże, które w 99 proc. przypadków koncentrują się wyłącznie na wystawianiu mandatów z fotoradarów, psują opinię o naszej formacji. Naszym zadaniem jest przede wszystkim pilnowanie porządku publicznego i pomaganie obywatelom – przypomina Jacek Pietraszewski, rzecznik prasowy Straży Miejskiej w Białymstoku. Również Najwyższa Izba Kontroli napominała w zeszłym roku, że część samorządów traktuje kontrolę ruchu drogowego jako narzędzie ukierunkowane przede wszystkim na zwiększenie dochodów własnych gminy (pismo KKT-4114-02/2010).
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.