Doktor Karolina Zioło-Pużuk, wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego, była gościem studia DGP na EFNI w Sopocie. W rozmowie dotyczącej współpracy świata biznesu i nauki mówiła o tym, że rzeczywistość przeczy obiegowej opinii o jej braku.
Często słyszymy, że nauka musi współpracować z biznesem, a biznes musi otwierać się na naukę. Czy dzieje się tu wiele?
Dr Karolina Zioło-Pużuk: Dzieje się bardzo dużo. Biznes nie istnieje bez nauki. Jest ona podstawą wszystkich innowacji. Nauka nie musi być domeną uniwersytetów. Wiele firm inwestuje we własne działy badawcze i badawczo-rozwojowe, gdzie pracują z naukowcami. A jeśli mówimy o współpracy z uczelniami czy instytutami badawczymi i naukowymi, tu również są odpowiednie mechanizmy – uczelnie mają swoje centra, gdzie wspierają komercjalizację i współpracują z biznesem. Są ludzie, którzy przechodzą z nauki do biznesu i z biznesu do nauki, często wielokrotnie w czasie kariery. Współpraca ta zatem istnieje, a naszą rolą jako Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego jest pokazywać interesujące rozwiązania, ciekawe ścieżki i to, co naukowcy robią na co dzień. Być może dzisiaj pewne wypracowane przez nich rozwiązania nie znajdują jeszcze praktycznego zastosowania, ale w przyszłości okażą się kluczowe.
Czy na kongresach nawiązywane są kontakty i znajomości owocujące współpracą?
Jako ministerstwo zorganizowaliśmy już jeden kongres Nauka dla Biznesu, w 2027 r. odbędzie się następny. Jest to miejsce debat, ale można tam zobaczyć także prezentacje i dowiedzieć się, co jest potrzebne jednej oraz drugiej stronie. Organizowany jest także konkurs „Nauka dla społeczeństwa” – to ciekawa inicjatywa, w której instytuty badawcze pokazują swoje zaangażowanie społeczne i współpracę z organizacjami. Dzieje się więc wiele, choć może się wydawać, że tak nie jest, bo tematyka nie jest nagłaśniana medialnie.
W ostatnim czasie w debacie publicznej o kształceniu wyższym duży nacisk kładzie się na kierunki techniczne, inżynierskie, coraz mniejszy na nauki społeczne i humanistyczne. Czy to dobry kierunek?
Założenie, że musimy inwestować w te obszary nauki, które przynoszą nam proste rozwiązania, jest fałszywe. Nauki humanistyczne i społeczne, które badają historię i zachowania ludzi w trudnych sytuacjach, pozwalają nam odnaleźć się w bardzo złożonej rzeczywistości. Sztuczna inteligencja bardzo dużo czerpie z nauk humanistycznych i społecznych, podobnie jak z inżynieryjnych – przykładem jest choćby programowanie języka, ale także sposób modelowania relacji człowieka z maszyną. W tym obszarze inżynierowie współpracują z przedstawicielami innych nauk. Studia to nie szkoła zawodowa, tylko miejsce, które może nas przygotować do zmian w życiu, do poszukiwania, samodzielnego zadawania pytań, robienia badań naukowych, eksplorowania naszej rzeczywistości. Są to umiejętności, które przydadzą się każdemu i wszędzie.
W Stanach Zjednoczonych coraz bardziej pożądanym zawodem są filozofowie. Mają oni sporo do powiedzenia przy kształtowaniu sztucznej inteligencji. Informatycy stworzyli kody i zaprogramowali je, teraz trzeba umieć zadawać odpowiednie pytania.
Dlatego uważam, że studiowanie filozofii ma sens. Wprawdzie nikt nie napisze ogłoszenia o pracę, że potrzebuje filozofa lub filozofki, ale patrząc na umiejętności, których potrzebują pracodawcy, to są one budowane w toku studiów humanistycznych i społecznych. Filozofia uczy nas, jak działa ludzki umysł, jak się zadaje pytania, ale także daje nam zasób informacji, co już jako ludzkość testowaliśmy, jak można to ze sobą zestawiać. Uczy nas także etyki. Przy rozwoju sztucznej inteligencji borykamy się z pytaniem o to, w którym momencie nasza relacja z AI podlega ocenie etycznej: co maszynie wolno, a czego nie; do czego można ją wykorzystać, a do czego nie. Ci, którzy są wyposażeni w wiedzę i umiejętności, jakie daje filozofia, poradzą sobie z tym doskonale.
Jak kierownictwo ministerstwa widzi swoją rolę w rozwijaniu badań i innowacji, jeśli chodzi o współpracę z otoczeniem społeczno-gospodarczym?
Stawiamy na to bardzo duży nacisk, bo istotnym elementem ewaluacji działalności naukowej, której podlegają wszystkie jednostki, jest wykazywanie tego, jak się współpracuje ze środowiskiem zewnętrznym oraz jak realizowane są praktyczne wdrożenia. Podnieśliśmy znaczenie tych aspektów, zarówno jeśli chodzi o współpracę z firmami, jak i z instytucjami publicznymi, samorządem, rządem, organizacjami pozarządowymi. W ten sposób uczelnia wychodzi poza swoje mury. Mamy też różne programy, od tych dla studentów z kół naukowych pracujących nad innowacjami, po bardzo zaawansowane projekty finansowane ze środków agencji, Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, Narodowego Centrum Nauki. Dotyczy to wszystkich dziedzin nauki.
Rozmawiał Szymon Glonek, oprac. MP
Organizator
Partner relacji
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu