Państwowy e-dziennik na horyzoncie. MEN przedstawia szczegóły

edukacja, szkoła, studia
Rząd tworzy e-dziennik dla szkół. Pilotaż już w 2026 rokushutterstock
22 kwietnia, 13:04

Trwają prace nad utworzeniem publicznego e-dziennika dla szkół. Pilotaż rozwiązania obejmie podstawówki i zostanie uruchomiony w roku szkolnym 2026/2027. - Przewidywane funkcjonalności to m.in. widok ocen, w tym ocenę zachowania, plan lekcji oraz informacje o frekwencji - informuje DGP Ewelina Gorczyca, rzeczniczka resortu edukacji.

O aktualnym etapie prac nad utworzeniem publicznego e-dziennika poinformowała - w odpowiedzi na interpelację poselską - wiceminister edukacji Katarzyna Lubnauer. Jak zaznaczyła, MEN współpracuje w tej sprawie z ministerstwem cyfryzacji, które odpowiada za przygotowanie systemu teleinformatycznego. W skład grupy roboczej koordynującej prace nad narzędziem wchodzą również przedstawiciele Centrum Informatycznego Edukacji i Centralnego Ośrodka Informatyki.

Jak podkreśliła wiceszefowa resortu, jesienią 2026 r. planowane jest uruchomienie pilotażu. Z kolei docelowe rozwiązanie - zgodnie z planami MEN i MC - wejdzie w życie we wrześniu 2027 r. "eDziennik będzie systemem teleinformatycznym bezpłatnym dla szkół i rodziców" - przekazała Lubnauer.

Rzeczniczka MEN, Ewelina Gorczyca, w odpowiedzi na nasze pytania w tej sprawie precyzuje, że pilotaż obejmie szkoły podstawowe. Na tę chwilę MEN nie określiło jeszcze dokładnej liczby placówek ani kryteriów ich wyboru.

- Informujemy natomiast, że przygotowywany system teleinformatyczny zawierający usługę dziennika elektronicznego ma być dostępny zarówno w postaci aplikacji webowej (przeglądarkowej), jak i w ramach funkcjonalności aplikacji mObywatel oraz mObywatel Junior - zaznacza Gorczyca.

- Przewidywane funkcjonalności obejmują m.in. widok ocen, w tym ocenę zachowania, plan lekcji oraz informacje o frekwencji - dodaje.

Publiczny e-dziennik alternatywą dla komercyjnych rozwiązań

Obecnie szkoły korzystają z komercyjnych e-dzienników. Najpopularniejsze platformy? Librus, eduVulcan, Eszkola24 i Helion. Koszty zakupu ich licencji ponoszą organy prowadzące, czyli samorządy.

Ale o potrzebie utworzenia państwowego e-dziennika w środowisku oświatowym mówi się od dłuższego czasu. Powód? Dostawcy rozszerzają swoje usługi, udostępniając niektóre funkcje za opłatą. Z czasem do MEN i Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) zaczęły więc docierać sygnały o ponoszeniu przez rodziców kosztów. Użytkownicy zwracali też uwagę na obecność reklam w portalach i aplikacjach, które dla właścicieli platform są kolejnym źródłem zarobku.

Inną kwestią jest bezpieczeństwo danych osobowych gromadzonych w e-dziennikach. Za ich ochronę odpowiada bowiem organ prowadzący lub placówka, która zawiera umowę z dostawcą. Ma to szczególne znaczenie w kontekście rosnącej liczby cyberataków, z którymi mierzą się placówki edukacyjne. Przypomnijmy, że z raportu analizowanego we wrześniu na posiedzeniu sejmowej komisji ds. dzieci i młodzieży wynika, że w 2023 r. zespół CSIRT-NASK obsłużył 167 takich incydentów, a tylko od stycznia do września 2025 r. - 895.

Robert Górniak, nauczyciel i wicedyrektor szkoły, założyciel serwisu "Dealerzy Wiedzy", ocenia, że utworzenie państwowego e-dziennika to dobry i bardzo potrzebny krok. Pozytywnie postrzega również powiązanie systemu z aplikacją mObywatel. - Zapewni to rzetelną weryfikację użytkownika i zwiększy bezpieczeństwo - wskazuje. Jednocześnie zauważa, że część nauczycieli ma w tej kwestii wątpliwości, m.in. ze względu na obawy dotyczące przekazywania danych osobowych czy konieczność korzystania z prywatnych urządzeń do logowania.

- Być może przy takiej niechęci ministerstwo będzie musiało przewidzieć także inne sposoby logowania niż przez mObywatela. Sama idea jest jednak dobra, żeby było to rozwiązanie uniwersalne i bezpłatne dla wszystkich szkół - wskazuje.

W podobnym tonie sprawę komentuje Katarzyna Zychowicz, specjalistka Związku Gmin Wiejskich RP. - To ogromne przedsięwzięcie, zwłaszcza że - jak informuje MEN - ma być kompatybilne z innymi systemami rządowymi - podkreśla. Z zadowoleniem przyjmuje planowany pilotaż tego rozwiązania, jednak - jak przyznaje - wskazane przez MEN terminy realizacji mogą być zbyt optymistyczne.

W podobnym tonie sprawę komentuje Tomasz Fijołek, dyrektor ds. legislacji Unii Metropolii Polskich. - Z perspektywy samorządów idea ujednolicenia systemu i zapewnienia bezpłatnego narzędzia dla szkół jest kierunkiem wartym rozważenia, natomiast na tym etapie mamy wciąż bardzo dużo niewiadomych - komentuje.

- Nie wiemy jeszcze, jaki będzie faktyczny zakres publicznego e-dziennika, jakie dane będzie obejmował ani czy uwzględni zróżnicowane potrzeby szkół, od edukacji wczesnoszkolnej po szkoły branżowe działające w wielu lokalizacjach - dodaje.

Oczekiwania wobec funkcji państwowego e-dziennika

Lubnauer w odpowiedzi na interpelację poselską wskazuje, że "MEN na bieżąco zbiera informacje ze szkół, dotyczące oczekiwanego kształtu rozwiązań, które będą zaimplementowane w eDzienniku".

Jakie funkcje powinien mieć państwowy e-dziennik? Górniak wskazuje przede wszystkim na sprawną komunikację między szkołą a domem, umożliwiającą elektroniczne przekazywanie i odbieranie informacji, także m.in. w formie prostych ankiet. Podkreśla również potrzebę jednoznaczności danych oraz aktywnego potwierdzania przez rodziców zapoznania się z komunikatami.

- Organy prowadzące są zainteresowane głównie funkcjonalnością systemu w kwestii przepływu danych między Systemem informacji oświatowej (SIO) a eDziennikiem - wskazuje Zychowicz. I dodaje, że plany MEN, by system był dostępny dla chętnych placówek, są w pełni uzasadnione.

- Nieobligatoryjność - przynajmniej w pierwszym roku - wydaje się być mądrym posunięciem, dającym przestrzeń na spokojne, stopniowe wejście do nowego rozwiązania - kwituje.

Fijołek zwraca uwagę na opcje, które wspierają codzienną organizację pracy szkół. Wśród nich wymienia m.in.: możliwość importu i integracji danych, różne poziomy dostępu dla nauczycieli, dyrektorów i organów prowadzących, zestawy raportów m.in. frekwencja, realizacja godzin, statystyki, automatyczne pobieranie danych z sekretariatu czy integracja z innymi systemami, np. kartami elektronicznymi uczniów rejestrującymi wejścia do szkoły, a także precyzyjna obsługa zastępstw.

- Ryzykiem, którego należałoby unikać, jest zbyt sztywne, niedostosowane do różnych typów szkół rozwiązanie oraz brak konsultacji z praktykami - dyrektorami i nauczycielami, którzy na co dzień pracują w tych systemach - dodaje.

Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381148mega.png
Źródło: GazetaPrawna.pl / Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.