Korespondencyjne podstawówki: Szkoły wpadły na nowy pomysł, jak zarobić pieniądze

tablety, szkoła
Intencja nauczania domowego jest taka, by to rodzic brał odpowiedzialność za realizowanie z dzieckiem programu, a szkoła prowadziła egzaminy klasyfikacyjne i udzielała wsparciaShutterStock
27 kwietnia 2015

Nawet 34 mln zł może wypłacać resort oświaty szkołom, które korespondencyjnie kształcą Polaków za granicą. Samorządowcy domagają się zmiany przepisów

2160220-jak-dziala-nauczanie-domowe.jpg
Jak działa nauczanie domowe?
2160233-joanna-kluzik-rostkowska-minister.jpg
Joanna Kluzik-Rostkowska minister edukacji narodowej

Szkoły wpadły na pomysł, jak zarobić dodatkowe pieniądze – oferują nauczanie domowe. Przybywa placówek, w których tacy uczniowie stanowią już większość. W Bielsku-Białej jest podstawówka, gdzie korespondencyjnie kształci się 337 na 419 dzieci. Podobne przypadki zdarzają się w Krakowie, Warszawie czy Białymstoku. Samorządowcy skarżą się do MEN, że muszą płacić szkołom na domowych uczniów takie same subwencje, jak na dzieci korzystające ze szkolnej infrastruktury. Np. Wrocław płaci na nich ponad 1 mln zł, Warszawa – trzy razy tyle. Zdaniem gmin to wyciąganie pieniędzy. Minister edukacji zapowiada w DGP, że planuje obniżenie subwencji za edukację domową. – Uczymy tak głównie dzieci emigrantów, o których kształceniu Polska zapomina – odpowiadają dyrektorzy szkół

Pozostało 99% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381542mega.png

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.