Nawet 34 mln zł może wypłacać resort oświaty szkołom, które korespondencyjnie kształcą Polaków za granicą. Samorządowcy domagają się zmiany przepisów
Szkoły wpadły na pomysł, jak zarobić dodatkowe pieniądze – oferują nauczanie domowe. Przybywa placówek, w których tacy uczniowie stanowią już większość. W Bielsku-Białej jest podstawówka, gdzie korespondencyjnie kształci się 337 na 419 dzieci. Podobne przypadki zdarzają się w Krakowie, Warszawie czy Białymstoku. Samorządowcy skarżą się do MEN, że muszą płacić szkołom na domowych uczniów takie same subwencje, jak na dzieci korzystające ze szkolnej infrastruktury. Np. Wrocław płaci na nich ponad 1 mln zł, Warszawa – trzy razy tyle. Zdaniem gmin to wyciąganie pieniędzy. Minister edukacji zapowiada w DGP, że planuje obniżenie subwencji za edukację domową. – Uczymy tak głównie dzieci emigrantów, o których kształceniu Polska zapomina – odpowiadają dyrektorzy szkół
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.