Autopromocja

Zwolnieni nauczyciele zamiast do szkoły idą do sądu. A dyrektorzy szkół nie mogą tłumaczyć się reformą

nauczyciel, tablica
Ostateczna liczba zwolnionych nauczycieli, a także tych z obniżonym wymiarem etatu, będzie znana pod koniec września. ShutterStock
8 sierpnia 2017

Pedagodzy, którzy stracili zatrudnienie na skutek likwidacji gimnazjów, masowo odwołują się do sądów pracy. A dyrektorzy szkół w odpowiedzi na pozwy nie mogą tłumaczyć się reformą.

Dyrektorzy szkół i przedszkoli są właśnie w trakcie przygotowywania i opiniowania arkuszy organizacyjnych na nowy rok szkolny. Może się więc zdarzyć, że wielu z nauczycieli, którzy w maju otrzymali wypowiedzenia, dostanie propozycję powrotu do pracy. Dla innych aktualizacja może oznaczać więcej zajęć, niż to ustalono. Wszystko przez wyniki ostatecznej rekrutacji do poszczególnych placówek.

Według szacunków Związku Nauczycielstwa Polskiego pracę od września ma stracić blisko 10 tys. nauczycieli, kolejne 22 tys. będzie miało obniżony wymiar etatu. Osoby, które zmianami czują się pokrzywdzone, szturmują sądy pracy.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.