Liceum, studia, kariera. Tak myślą inni. Nasi bohaterowie poszli do szkół zawodowych i okazało się, że mieli świetny patent na sukces.
Roberta Kubicę zna cała Polska. Ale jest inny rajdowiec, o którym słyszeli tylko pasjonaci, a który ma na swoim koncie nie mniejsze sukcesy. Zawdzięcza to zaś umiejętnościom, które zdobył w zawodówce samochodowej, bo jest to ceniony mechanik rajdowy. Podobnie Karol Okrasa. Dziś kulinarny celebryta z własną restauracją w jednym z droższych warszawskich hoteli, kiedyś uczeń technikum gastronomicznego. Chociaż podobnych przykładów jest wiele, stereotyp, że technika, a już na pewno zawodówki, to szkoły dla uczniów gorszych, słabszych i pozbawionych ambicji, wciąż jest silny. Dlatego kolejne roczniki dzieci popychane przez rodziców i nauczycieli wybierają licea. – To najprostszy wybór, co nie znaczy, że najlepszy nawet dla uczniów piątkowych, z ambicjami skończenia studiów – uważa Dominika Staniewicz, ekspert ds. rynku pracy z Bussines Centre Club. Mówi to, co zwykli mawiać jeszcze nasi dziadkowie: fach w ręku jest bezcenny. I co ważne, w niczym nie szkodzi przyszłej karierze. – Ja sama mam dwie córki, obie właśnie uczą się w gimnazjach, ale już wiemy, że na pewno nie pójdą potem do liceów. Jesteśmy zdecydowani na technika, przed nami tylko kwestia wyboru profilu. Jeżeli dziewczynki zechcą, będą mogły po nich pójść na studia, ale będą też już miały konkretny zawód, a ten, jak wiadomo, zawsze się przyda – deklaruje Staniewicz.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.