Polska nie ma polityki wobec ukraińskich imigrantów [OPINIA]

Polska, Ukraina
Obywatelowi Ukrainy kończy się regulowany prawem czas pobytu, powinien załatwić formalności, ma na to jeszcze tydzień. Próbuje się zarejestrować i umówić na rozmowę za pomocą internetu. Pierwszy wolny termin przypada za ponad miesiącShutterStock
10 marca 2017

Co innego widać, co innego słychać. Także w kwestii obywateli Ukrainy. W ich ojczyźnie, ale przede wszystkim u nas, w Polsce. Można odnieść wrażenie, że jest niczym za słusznie minionych czasów PRL, kiedy to naród z partią (albo w odwrotnej kolejności) odnosił sukces za sukcesem, podczas gdy szara rzeczywistość wydawała co najwyżej żałosne skrzeki. I gdyby nie solidarność, przyzwoitość zwyczajnych ludzi, ich zaradność, nie dałoby się tego przeżyć.

Ale ad rem – co mają wspólnego Ukraińcy przebywający dziś w Polsce z zamierzchłą przeszłością, kiedy to Ukraińska Socjalistyczna Republika Radziecka była częścią ZSRR? Nie będziemy się wdawać w historyczne dywagacje i porównania. Sednem jest to, że tak wtedy, jak i dziś politycy mają na ustach frazy kreślone pozłotką. I że tak naprawdę nic one nie znaczą. Oficjalnie jest tak, że bardzo się przyjaźnimy. Że Polska za Ukrainą, bo geopolityka, bo globalne interesy. Że nasz rynek pracy bez ludzi stamtąd się zawali. Że nasza demografia, nasz ZUS, nasze emerytury... Że ich chcemy, zapraszamy, ułatwiamy. I tak dalej. Jak jest faktycznie? Niech opowiedzą o tym obrazki z rzeczywistości, a raczej szkice, bo ten tekst nie będzie pełnym rozmachu dziełem jak, nie przymierzając, Matejkowska „Bitwa pod Grunwaldem”.

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png