Brakuje pieniędzy na kontynuowanie śledztwa w sprawie porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika. Gdańska prokuratura apelacyjna nie ma środków na drogie badania genetyczne, informatyczne i fonoskopijne. W walce o większy budżet wspomaga ją sejmowa komisja śledcza.
W każdej z jedenastu prokuratur apelacyjnych sytuacja finansowa jest dramatyczna. Ich szefowie stają przed wyborem – obcinać pieniądze na śledztwa czy oszczędzać na ludziach. Najtrudniej jest w dużych prokuraturach, które rozpracowują skomplikowane afery gospodarcze i kryminalne. Tak jest w Gdańsku, gdzie toczą się dwa śledztwa w sprawie kulis porwania Krzysztofa Olewnika.
Sprawa honoru
– W budżecie na 2010 rok mamy zaplanowane 413 tys. zł na ekspertyzy i biegłych, z czego tylko sprawa Olewnika pochłonie ponad 300 tys. zł – powiedział nam Krzysztof Trynka, rzecznik gdańskiej apelacji. Prokuratorzy muszą wydać pieniądze m.in. na badania genetyczne śladów krwi (50 tys. zł) znalezionej w domu Krzysztofa, a także na biegłego informatyka (100 tys. zł), psychologa (20 tys. zł) i na ekspertyzę fonoskopijną (100 tys. zł). Gdańscy oskarżyciele zapewniają, że pieniądze na ekspertyzy znaleźliby, ale tylko kosztem innych wydatków. A jeszcze muszą pamiętać o zarezerwowaniu środków na ksero dla komisji śledczej. W zeszłym roku wydali na ten cel 60 tys. zł.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.