Pan sędzia prof. Adam Strzembosz skomentował proponowane zmiany w sądownictwie, konstatując, że „Każdy adwokacina, który ledwie przemknął przez egzamin adwokacki, będzie mógł być sędzią Sądu Najwyższego, byle umiał trzaskać butami przed ministrem sprawiedliwości”.
Szkoda, gdy w poważnej debacie padają nieprzemyślane słowa. Jeszcze większa, gdy prowadzić mogą do podziału środowiska prawniczego, które w sprawach pryncypialnych powinno być jednolite. Najbardziej przykro, gdy padają one z ust wielkiego autorytetu, człowieka, który dla niżej podpisanych adwokacin zawsze był wzorem.
Autopromocja
Pozostało 95% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Pozostało 95% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
©℗
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.