Klinger: Puszka Pandory z genetyczną adopcją

Klinger: Puszka Pandory z genetyczną adopcją
Dziennik Gazeta Prawna
22 września 2015

Informacja o urzędnikach, którzy „naznaczą” dzieci z in vitro, rozpętała burzę w mediach społecznościowych. Posypały się głosy pełne oburzenia: dlaczego ktoś ma się spowiadać w urzędzie, że jego dziecko jest z in vitro? Pojawiły się oskarżenia, że to dyskryminacja, że powstaną dwie kategorie: dzieci normalnych i tych „z bruzdą”. To wszystko dlatego, że ustawa regulująca przepisy związane z leczeniem niepłodności wprowadza obowiązek przekazywania części danych związanych z in vitro do urzędów stanu cywilnego.

Moim zdaniem problem jest zupełnie gdzie indziej. Nowe przepisy otwierają puszkę Pandory pod tytułem „adopcja genetyczna”. O tym, z czym to się wiąże, nikt nie mówi. A powinien, bo proponowane rozwiązania rodzą konsekwencje, na które nikt nie jest przygotowany.

Pozostało 91% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.