To jeden z najbardziej znanych argumentów. Jego użycie nieuchronnie zapowiada niesympatyczne spory aksjologiczne o zakres ochrony prawnej przysługującej temu, kto się po nią zgłasza. Uzasadniana w ten sposób odmowa łączy się z dyskwalifikacją zachowania tego, kto o tę ochronę występuje - pisze prof. Ewa Łętowska.
Znamy, znamy. Przy gwałcie ofiara sama się prosiła, skoro spódnica była kusa, a bluzka obcisła. Dzieci zaś same wskakują pedofilom do łóżek, jak to przezornie wywodził wysoki dostojnik niepaństwowej wprawdzie, ale za to szacownej struktury. W dyskusji, jaka nastąpiła po wstrząsającej zbrodni w redakcji Charlie Hebdo, także tego wątku nie zabrakło. Albo w dyskusji na temat ewentualnej pomocy dla biorących kredyty we frankach. Albo tych, co się nie ubezpieczyli przed powodzią, choć mogli. Molier w boyowskim przekładzie powiada bowiem „Sam tego chciałeś, Grzegorzu Dyndało”, a prawnik dorzuca sentencjonalnie, że chcącemu krzywda się nie dzieje. Czyli ktoś ma, na co zasłużył (czego się prosił, chciał, z czym musiał się godzić, albo co aprobował).
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.