Ochrona dziennikarskich źródeł. Drzwi bardzo wąsko otwarte

Ireneusz Kamiński / fot. Wojtek Górski
prof. Ireneusz C. Kamiński profesor w Instytucie Nauk Prawnych PAN, ekspert prawny Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka / fot. Wojtek Górski DGP / WojtekGorski
27 czerwca 2014

Tygodnik „Wprost” stał się ofiarą działania, które – w świetle dotychczasowego orzecznictwa ETPC – można rozważać jako naruszenie konwencji - pisze prof. Ireneusz Kamiński.

Niedawne wydarzenia towarzyszące opublikowaniu nagrań przez tygodnik „Wprost” zwróciły uwagę na dziennikarski przywilej, a więc uprawnienie – ale i obowiązek dziennikarza – do nieujawniania tożsamości swojego informatora. Przepisy dotyczące ochrony dziennikarskiego źródła znajdują się już w polskim ustawodawstwie (art. 180 k.k., art. 15–16 prawa prasowego), ale o prawnym kształcie dziennikarskiego przywileju rozstrzyga standard wypracowany w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu (Trybunał). Jest to standard określony bardzo mocno i konsekwentnie. W sprawach dotyczących ochrony dziennikarskich źródeł trybunał nie tylko niemal zawsze orzekał o naruszeniu europejskiej konwencji praw człowieka (konwencja), ale czynił to też jednogłośnie. Jedynie wyjątkowo, gdy krajowe władze zaprezentują bardzo przekonujące argumenty, państwu uda się wyjść z trybunału z tarczą.

Pozostało 80% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.