Gdyby polityka była kierunkiem w malarstwie, to byłaby dadaizmem. Czyli sztuką, niezłą samą w sobie, wywodzącą się z bełkotu.
Przypadkowo wysłane SMS-y mogą zacząć ciekawą wymianę myśli. Zachwycałam się analizą statystyczną, która mnie wciąga, choć matematyka nie wabiła. I podzieliłam nadzieją, że korzyści ze śmierci będą takie, że będzie można uczyć się wszystkiego równolegle. Potem omówiłam najnowsze wyczyny „mojego cudownego, małego kota”, jednocześnie rozważając alternatywne życiorysy, np. zostanie pisarzem maratończykiem, jak Murakami. I jeszcze dodałam coś o wyższości pieczonej wołowiny na winie i śliwkach nad pieczoną dziczyzną. Przypomniał mi się skecz Pazury na temat pieczenia kurczaka w koniaku, więc się nim podzieliłam, odsyłając na You-Tube’a. A że pisałam bez okularów, wysłałam to diabli wiedzą gdzie. A konkretnie do kogoś, kogo mam podobnie jak rzeczywistą adresatkę zapisanego w telefonie. Ten nieadresat to poważny człowiek i nie dzielę się z nim zwykle wybrykami kotków, rozważaniami o korzyściach ze śmierci i urokami wołowiny w winie. Dlatego struchlałam, kiedy zobaczyłam zwrotny SMS od niego. Odpowiedział, zapewne stosownie do tego, co akurat uprawiał, a więc rozdyskutowanie polityczne na jakimś forum społecznościowym lub politycznościowym:
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.