Wikariak: Pan Bóg stworzył świat w sześć dni – na konsultacje też czasu wystarczy

Sławomir Wikariak
Sławomir Wikriak, dziennikarz działu prawoDGP
15 lutego 2012

I znów nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać. W sprawie przechowywania danych telekomunikacyjnych polskie przepisy są jednymi z najbardziej restrykcyjnych  wśród państw UE.

 Z jednej strony trudno nie przyklasnąć propozycji Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji, które zamierza skrócić z dwóch lat do jednego okres przechowywania danych telekomunikacyjnych, umożliwiających nie tylko ustalenie, kto do kogo dzwonił w danym czasie, ale nawet gdzie się wówczas znajdował. A nasze służby, prokuratury i sądy wyjątkowo chętnie z możliwości, jakie daje im prawo, korzystają. Ponad milion zapytań o billingi rocznie – te dane zatrważają.

Z drugiej strony nie sposób oprzeć się wrażeniu, że coś tu jest nie tak. Dlaczego problem tak poważny, jak uprawnienia służb do kontrolowania tego, co robią obywatele, jest w ostatniej chwili dorzucany do nowelizacji ustawy – Prawo telekomunikacyjne, którego głównym zadaniem jest wdrożenie unijnych dyrektyw? Dlaczego nie ma uzasadnienia, które wyjaśniałoby, skąd się wziął akurat ten okres? Czy z sufitu, czy też jest poparty np. analizą wykorzystania billingów?

Pozostało 41% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381223mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.