Prawo autorskie: Historia pozornie błahej poprawki

Jan Błeszyński
Jan Błeszyński Media
2 sierpnia 2016

Dzięki usilnym staraniom lobbystów wyjątek od zasady zawartej w dyrektywie w polskim projekcie implementacji stał się sprzeczną z nią zasadą - pisze prof. Jan Błeszyński.

Od dłuższego czasu nie ustają kontrowersje związane z obowiązkiem zawierania umów o reemisję programów radiowych i telewizyjnych. Co do zasady powinny w tym pośredniczyć organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi lub pokrewnymi (OZZ). Jest to bowiem gwarancja, że nie tylko wynagrodzenia z reemisji będą wypłacane twórcom i artystom, lecz także tego, że ich wysokość będzie słuszna. Od tej zasady przewidziany jest ściśle zdefiniowany wyjątek. Istota sporu polega na tym, czy jego ujęcie może w praktyce przekreślać znaczenie całej zasady.

Szczególnie interesujące w kontekście omawianej sprawy są wypowiedzi uczestników posiedzenia sejmowej komisji kultury i środków przekazu z 6 lipca 2016 r., którego pełen zapis został niedawno opublikowany. Ukazują one bowiem legislacyjną kuchnię oraz bardzo niepokojące mechanizmy forsowania w pracach legislacyjnych konkretnych zapisów ustawowych, odpowiadających postulatom silnych i dobrze zorganizowanych grup interesów.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.