Autopromocja

Wszyscy zapłacimy za decyzje dotyczące TK

Trybunał Konstytucyjny
Może się też zdarzyć, że sądy wcale nie będą na własną rękę dokonywać takiej, jak pokazana na przykładzie z fiskusem, zdekoncentrowanej kontroli konstytucyjności norm. Wikimedia Commons
28 grudnia 2016

Droga do uzyskania prawomocnego orzeczenia sądowego znacznie się wydłuży. To konsekwencja istnienia w przyszłości dwóch porządków prawnych. Jednego wynikającego z orzeczeń trybunału, a drugiego – z orzecznictwa sądów powszechnych.

Przed świętami pisaliśmy o tym, że część sędziów zapowiada, iż będzie w swojej pracy ignorować wyroki TK, jeżeli w ich wydawaniu będą brali udział członkowie trybunału o niejasnym statusie. A co to oznacza dla zwykłego Kowalskiego? W niektórych sprawach może mu to być na rękę, w innych – przeciwnie. Jedno natomiast jest pewne – już niedługo, idąc do sądu, trzeba będzie się uzbroić w jeszcze większą cierpliwość niż dotychczas. Przeciwnicy procesowi (jeżeli sądy rzeczywiście będą ignorować wyroki nowego TK i same oceniać konstytucyjność norm), zapewne będą wykorzystywać ten fakt do podważania niekorzystnych dla siebie wyroków. Na prawomocne orzeczenia trzeba będzie czekać dłużej.

Galimatias prawny, jaki z pewnością już niedługo stanie się udziałem tych, którzy staną przed obliczem Temidy, można zobrazować na przykładzie zakwestionowanych przez rzecznika praw obywatelskich przepisów pozwalających fiskusowi wnosić do sądów skargi pauliańskie. Adam Bodnar złożył w TK wniosek w tej sprawie, gdyż stwierdził, że organy podatkowe nie powinny chodzić do sądów powszechnych z żądaniem uznania za bezskuteczne transakcji zawieranych przez podatników.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Prawnik.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.