Autopromocja

Gutowski i Kardas: Między prawniczą finezją a bezrefleksyjnym nieposłuszeństwem

Trybunał Konstytucyjny
Co sądy mogą zrobić, co jest ich obowiązkiem i za co nie grozi sędziom żadna odpowiedzialność, jest w świetle powyższego zupełnie oczywisteWikimedia Commons
3 stycznia 2017

Lekki niesmak zostawiła niedawna dyskusja na temat niestosowania się do przyszłych wyroków Trybunału Konstytucyjnego. Niestety, tym razem zainicjowała ją nieroztropna i prowokacyjna wypowiedź prezesa Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.

Pan sędzia wskazał, że będzie „ignorować te wyroki TK, które zostaną wydane w składzie sprzecznym z konstytucją oraz dotychczasowym orzecznictwem sądu konstytucyjnego”. Nie musiał długo czekać na ripostę równie wyrafinowaną: od ministra sprawiedliwości usłyszał, że sędziom, którzy nie podporządkują się wyrokom wydanym przez obecny skład TK, grozi „odpowiedzialność dyscyplinarna i konsekwencje związane z nieprzestrzeganiem przepisów prawa, które jasno mówią, że sądy i poszczególni sędziowie są zobowiązani stosować się do obowiązującego w Polsce prawa”. W odpowiedzi przedstawiciel Iustitii rzekł, że on i minister sprawiedliwości różnie pojmują prawo oraz że każdy sędzia będzie musiał sam rozstrzygnąć, jakie prawo obowiązuje. Naprawdę chcielibyśmy, aby dyskusja prawnicza toczyła się w Polsce w nieco inny sposób. Zwłaszcza, by niektórzy sędziowie pomyśleli, zanim coś powiedzą publicznie.

Wszyscy dostrzegamy wadliwy, niezgodny z konstytucją i orzecznictwem konstytucyjnym wybór sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Faktem jest, że w TK zasiadają dziś osoby powołane niezasadnie. To powinno znaleźć wyraźne odzwierciedlenie w uzasadnieniach orzeczeń TK lub zdań odrębnych. Faktem też jest, że jeśli orzeczenia derogacyjne tak obsadzonego trybunału zostaną opublikowane w Dzienniku Ustaw, to uchylenie zakwestionowanych przepisów uzyska walor obowiązującego prawa. Skutek derogacyjny wynika z ogłoszenia wyroku TK we właściwym trybie. Żaden sędzia nie ma kompetencji, by uczynić podstawą swego rozstrzygnięcia przepis, którego utrata mocy obowiązującej jest konsekwencją publikacji orzeczenia trybunału w Dzienniku Ustaw. Tu nawet nie może zostać zastosowana koncepcja Gustawa Radbrucha akcentująca brak obowiązku podporządkowania się niesłusznemu prawu, które narusza podstawowe zasady moralne, bo prawo właśnie zostało derogowane i po prostu go nie ma. To aż tyle i tylko tyle. Bo w takiej sytuacji sąd powszechny może oprzeć swe rozstrzygnięcie bezpośrednio na normie konstytucyjnej.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.