Najłatwiej obwinić najsłabszego. Czy można obarczać przechodniów winą za zdarzenia na drogach? [OPINIA]

Nowy projekt uratuje pieszych?
„Victim blaming” to typowa strategia pozwalająca bagatelizować ogromną liczbę zabitych przechodniów w Polsce i przenosić odpowiedzialność za wypadki na wszystko i wszystkich, byle nie na kierowcówShutterStock
26 października 2019

Za większość wtargnięć pieszych na jezdnię odpowiada lewactwo wmawiające pieszym, że są świętymi krowami” – tą światłą myślą podzielił się na Twitterze Maciej Maciejowski, były radny Warszawy i były członek KRRiT z ramienia PiS, obecnie związany ze Skutecznymi Piotra „Liroya” Marca. Była to reakcja na tragiczny wypadek na warszawskich Bielanach, w którym zginął mężczyzna przechodzący przez pasy z dziecięcym wózkiem.

4352088-magazyn-dgp-25-10-19.png

Wpis Maciejowskiego jest jednym z typowych przykładów zjawiska zwanego „victim blaming”. Sprowadza się ono w tej debacie do obarczania przechodniów winą za zdarzenia na drogach (ale również przypisywania jej ofiarom wielu innych przestępstw, np. gwałtów). Obwinia się ich o to, że nie są wystarczająco uważni, wbiegają przed nadjeżdżające samochody i chodzą po ulicach z nosem wlepionym w ekrany telefonów. Nic więc dziwnego, że co jakiś czas dochodzi do tragedii.

Pozostało 99% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381542mega.png

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.