Sąd Najwyższy uniewinnił sędziego obwinionego o kradzież 50 zł. Dla jednych to dowód na niezawisłość orzekających, dla innych na niezdolność do samooczyszczenia się środowiska.
Nagranie z monitoringu ze stacji paliw nie pozostawia złudzeń. Jak na dłoni widać, że sędzia Mirosław Topyła chowa do kieszeni banknot położony chwilę wcześniej na ladzie przez starszą kobietę. Odpowiedź na pytanie, czy zrobił to świadomie, czy przez pomyłkę, już taka prosta nie była. Sąd dyscyplinarny w I instancji ukarał wiceprezesa Sądu Rejonowego w Żyrardowie najwyższą możliwą karą – złożenia z urzędu. Sąd Najwyższy – po ponownej analizie dowodów i zleceniu dodatkowych opinii biegłych zmienił wczoraj wyrok i uniewinnił sędziego.
– Zgodnie z jedną z podstawowych zasad prawa karnego oskarżonego uważa się za niewinnego, dopóki wina nie zostanie mu udowodniona, a niedające się usunąć w drodze dowodowej wątpliwości ustawa poleca rozstrzygać na jego korzyść – przypomniała Agnieszka Piotrowska, sędzia SN. Te dotyczyły głównie kwestii, czy działanie sędziego było celowe, czy też było wynikiem roztargnienia.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.