Zamawiający wolą poczekać do końca inwestycji i dopiero wówczas regulować całą zapłatę. Do tego czasu za wszystko muszą płacić sami przedsiębiorcy. A to, zwłaszcza w czasach spowolnienia gospodarczego, najczęściej oznacza konieczność posiłkowania się kredytami bankowymi.
Jak pokazują dane Biuletynu Zamówień Publicznych za poprzedni rok, zaledwie w 660 z ponad 174 tys. opublikowanych ogłoszeń zamawiający przewidzieli możliwość wypłacenia zaliczek. Oznacza to, że są one stosowane zaledwie w 0,38 proc. udzielanych zamówień. A więc prawie wcale.
– Nie będę odkrywczy, gdy powiem, że jest to bardzo niekorzystne dla rynku, gdyż potęguje zatory płatnicze. Zdecydowana większość przedsiębiorców potwierdza w ankietach, że opóźnione płatności są nadużywane, nie tylko zresztą w sferze zamówień publicznych – komentuje radca prawny Grzegorz Lang, ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.